trekker ma to do siebie, że co chwila mu się coś w mózgownicy rodzi. I nie raz się już przymierzał żeby te dzieci, a czasami poronienia, gdzieś uwieczniać, stąd jego notatniczek-kapowniczek . Być może nawet podzielić się ta akuszerką z innymi...
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
skontatkuj sie z naszym konsultantem
adopt your own virtual pet!

GlitterMaker.nl

piątek, 02 lipca 2010
mój ulubiony newsletter
dlaczego jeszcze się nie wypisałem z subskrypcji newslettera gaylife.pl? Ponieważ jest niepoprawnie przekomiczny.

dowód rzeczowy 1:
temat newslettera: "ZLOT, IMIENINY W RASKO I ŚMIERĆ MOJEGO CHŁOPAKA"
pierwsza linijka treści: "ZLOT GAYLIFE W NAJBLIŻSZĄ SOBOTĘ 3 LIPCA - Rozbiera się Rafał"
mydło i powidło

dowód rzeczowy 2:
wyimek z innej edycji: "O to jak zmieni się Polska, albo w którym kierunku zacznie zmierzać, po wyborze Bronisława Komorowskiego lub Jarosława Kaczyńskiego portal Onet.pl postanowił zapytać ekspertów. W sprawach LGBT Onet zapytał Jacka Adlera - redaktora naczelnego naszego portalu"
XD
00:54, trekski
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 21 czerwca 2010
złota myśl dnia

Tak to się dzieje, jak człowiek ma za dużo czasu na myślenie i opije się Coli Light, ze mu głupoty przychodza do głowy.

Dzisiejszą głupotę zainsporował następujący cytat z homiki.pl:

Osoby biseksualne, które są w homoseksualnych związkach, często są postrzegane, jako te, które się „nawróciły” lub w końcu odważyły jasno się określić. Jeśli są wierne, jeśli od lat żyją z partnerami tej samej płci – ich biseksualność zanika. Tak samo jak zanika tożsamość osób biseksualnych, które żyją w związkach hetero."

homiki.pl

I od razu (ok, nie od razu, moze po paru głebszych łykach Coli Light) skojarzyło mi się to z nastepującym fatkem naukowym:

Dualizm korpuskularno-falowy – cecha obiektów kwantowych (np. fotonów, czy elektronów) polegająca na przejawianiu, w zależności od sytuacji, właściwości falowych (dyfrakcja, interferencja) lub korpuskularnych (dobrze określona lokalizacja, pęd).

pl.wikipedia.org

W skrócie, biseksualizm dla większosci ludzi jest tak samo niezrozumiały jak dualizm korpuskularno-falowy w fizyce. Ten ostatni objawia się tym, że każda cząstka, choć dualna w naturze, w danym eksperymencie objawia się nam raz jako fala a raz jako korpuskuła. Tak samo osoby bi, w danym zwiazku są związane albo z facetem albo z kobietą.

I to własnie nie wchodzi do głwoy za równo heterykom jak i większości homików. A szkoda. Może ta zgrabna (?) analogia pomoże skumać o co cho przynajmniej fizykom ;)

Idąc dalej tym tropem można by się pokusić o wyniuchanie w tej analogii do dualizmu k/f śladów genderowej "zasady nieoznaczoności Heisenberga". Jak wiadomo (znaczy kto wie, ten wie) zasada ta w fizyce mówi o tym, że nie pewnych wielkości fizycznych nie można jednocześnie wyznaczyć z dowolną dokałdnością. Na przykład im lepiej zmierzymy pęd, tym mniej wiemy o położeniu. W skrócie (i nieco ezoterycznie dla niefizyków): iloczyn pewnych wielkości (tu: dokładności pomiaru dwóch wielkości sprzężonych kanonicznie - pędu i połozenia) nie moze być większy niż pewna stała.

A teraz wróćmy do BI. Jak już wiemy, w danym związku obserwujemy ich stronę homo lub hetero. Raczej nie obie na raz. Ale moglibyśmy próbować szacować na podstawie takiej jednostkowej obserwacji np. na ile ktoś jest w danej roli szczesliwy, tudzież na ile jest skłonny zaryzykować i sprawdzić czy z inną płciąnie byłoby mu lepiej. I znowu: obu wartosci raczej nie poznamy z dowolnądokąłdnością, bo albo komuś tu i teraz dobrze i nei w głowie mu przygody i odskocznie, albo też szczesliwy jest jako-tako a przy tym nie boi się zaryzykować przejść na drugą stronę mocy :>

Dlatego niniejszym postuluję i poddaję pod dyskusję emocjonalną zasadę nieoznaczoności: istnieją jakości w życiu człowieka (emocje, wartości, możliwości) których nie można doświadczyć jednocześnie w dowolnie dużym stopniu. Na powyższym przykładzie: przywiązanie do drugiej osoby i odkrywanie pełni swojej orientacji psychoseksualnej. Albo z innej beczki, co pięknie kiedyś argumentował p. Żakowski w Polityce: albo wolność (polityczna, obyczajowa, ekonomiczna) albo bezpieczeństwo. Przykłady możnaby mnożyć, ale jak je zebrać w jeden wzór? Przecież u Heisenberga, czy pęd-położenie, czy czas-energia, zawsze wszystko sprowadzało się do działania.

Kombinując dalej (tu już rozdźwięk miedzy modelem a rzeczywistością aż trzeszczy, ale ciągnę moją poetycką metaforę dalej) trzeba by znaleść taki "emocjonalny" odpowiednik działania (a potem jego stałą ha-kreslone), której nikt nie może przekroczyć. Proponuję: szczęście.

podsumowując, zasada nieoznaczoności emocjonalnej brzmiałaby:

Iloczyn szczęścia jakie człowiek może osiągnać dążąc do realizacji wartości sprzężonych ze sobą jest ograniczony.

Dzięuję za uwagę - juz przestaję bredzić.

P.s. tego posta dudlałem na raty prez trzy dni, więc sorry, jeżeli brzmi niespójnie.

12:18, trekski
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 07 czerwca 2010
jak się zrobiło romantycznie

romantycznie, nie ze względu na sugestywny tytuł wystawy "Ars Homo Erotica" tylko ze wzgledu na martyrologię aż wylewajacą się z niektórych postów.

O tym, że Geje i Lesbijki Reczypospolitej najbardziej to lubią narzekać jak im źle i niedobrze ale nie koniecznie cokolwiek robić, żeby było lepiej to pisałem i ja i inni juz nie raz i nie dwa. Ostatnio na przykład Abiekt, w kontekście zaproszenia wystosowanego prez p. Radizszewska do organizacji LGBT tu i tu. Rejtan, Konrad, Gustawi i wszyscy inni razem wzięci. Żal.

Wojtek zajmuje sie sprawami większymi i powazniejszymi, ja za to namierzyłem dziś inną perełkę. Portal homiki via jego profil na Facebooku, puścił w świat takiego oto linka:

Konflikt w Muzeum Narodowym: dyrektor kontra pracownicy

warszawa.gazeta.pl

Pracownicy złożyli na ręce dyrektora list, w którym wzywają go do dymisji. List w imieniu kolegium kuratorów podpisał jego przewodniczący prof. Antoni Ziemba, kurator zbiorów nowożytnej sztuki obcej.

I opatrzył komentarzem:

 no to będzie Homo Ars Erotica czy nie? może do piatku dyrektora nie odwołają...

Na co oczywiscie fani i czytelnicy portalu żywiołowo zareagowali, a ich komentarze mogłyby sugerować że opcja "nie mówią nam wsystkeigo - na pewno u źródła żądania dymisji leży wystawa Ars Homo Erotica" (ew. "chcą go usunąć, żeby zablokować wystawę").

I mnie strzeliło, bo znowu mamy tu naszą piękną romantyczną tradycję martyrologii i bycia Chrystusem Narodów (Mniejszości?) w pełnym rozkwicie. Bo oczywiscie jeżeli w MN oprócz dziesiątków (setek?) innych wystaw i projektów jest organizowana wystawa z pedalskimi i lesbijskimi malunkami to jak 2 plus 2 jest 4, jak akurat odwołują (a nie odwołują, bo na razie tylko poszedł list od związków zawodowych z apelem o dymisję) dyrektora, to na pewno właśnie dlatego.

W samym artykule natomiast jak wół przy miedzy stoi:

A może ten protest ma związek z otwieraną w czwartek wystawą "Ars Homo Erotica"?

- Rzeczywiście, wywołała ona sporo emocji w samym muzeum. Ale z pewnością to nie ona jest przyczyną.
[...]
Wygląda na to, że to wszystko tematy zastępcze. De facto problem ma charakter pracowniczy. Jeżeli ludzie tracą pracę, to się to nie podoba. I ja to rozumiem. W tej chwili odchodzi ok. 20 osób, ale tych z emeryturami, więc nie trafiają na bruk. Lepiej zwolnić kogoś takiego niż 50-latka, któremu bardzo trudno będzie znaleźć pracę.

Ale nic to, my wiemy swoje - Gazeta Wyborcza, jak powszechnie wiadomo, kontrowersji związanych z homikami tropić nie lubi i na jej łamach dyrektor musiał ukrywać swoją prawdziwą ocenę sytuacji.

A poza tym oczywistą oczywistością jest, iż projekt tak błahy jak wystawa, którą sie organizuje od paru miesięcy, która ma swój budżet (jak mniemam dawno już zaakceptowany i co więcej w wiekszości wydany) i własnego kuratora, jest arcypodatny na zawirowania kadrowe na szczycie. I jak w czwartek zbierze się rada powiernicza muzeum to rach-ciach odwołają dyrektora, w nocy z czwartku na piątek powołają nowego, a ten w piatek rano z hukiem odwoła wystawę w samym dniu otwarcia. Tak, to bardzo prawdopodobne.

Jednym słowem takie nasze małę homicze "Niemcy mnie biją!" :/

15:07, trekski
Link Komentarze (3) »
niedziela, 30 maja 2010
na szybko

Quote of the day:

Yyou see, that's the whole point of being the government. If you don't like something, you simply make up a new law that makes it illegal. Speaking of which, Mr Fredericks, I think we might also start working on legislaton to outlaw that haircut of yours. No one likes it. Apart from blind people. And I'm sure even they can sense its profound ugliness as it passes by.

The Boat that Rocked

03:06, trekski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 maja 2010
rebus-pojebus

Własciwie to wyrzuty sumienia z powodu nieczytania żadnych niusów czy gazet codziennych mineły mi już dawno i chyba bezpowrotnie.

Bo Co właściwie moze tam być co wpłynie jakoś na moje życie? Albo gdzieś był jakiś kataklizm lub inna katastrofa - więc może człowiekowi być przykro z powodu ofiar i jak go wzruszy to może kopsnie esa na jakąś fundację, ale skoro to nie jego zasypało/zalało/wytrzęsło/źle wylądowało, to łściwie żyje dalej bez zmian. A jakby to jednak jego miało sponiewierać nieprzewidziane nieszczęście... to i tak nic z tym nie zrobi, bo bedzie ono własnie niespodziewane. Tudzież bedzie spodziewane ale wtedy tylko trzeba mieć oczy otwarte i patrzeć w którą stronę uderza tłum chowający się przez mechagodzillą lub marsjanami. Wiec nie ma po co czytać?

Drugi typ niusów jaki się obserwuje to te o tym "co kto głupiego powiedział". Dzieląsie one na co najmniej dwie podgrupy: co głupiego powiedziała Doda i jej podobne lub co głupiego powiedział jakiś polityk. Co by nie powiedizeli, to i tak to zbyt dużo nie zmienia, bo ciagle coś gadają, a ludzie i tak robiąswoje. Więc po co czytać?

Wszelkiego rodzaju nowinki naukowe, powazne analizy ekonomiczne lub polityczne to już nie na niusy - bo przy tym to trzeba się skupić i pomysleć, żeby zrozumieć. A statystyczny zjadacz szerokiego pasma lub papieru 50-70 g/m2 nie ma na to czasu. Więc takich "niusów" nie ma - trzeba kupić albo Wiedzęi Życie lub Świat Nauki, Wprost albo Politykę.. w każdym razie co najmniej tygodnik lub miesięcznik.

Jednym słowem czytam periodyki o ν ≤ 1,65 μHz...

Oraz, tak tylko kontrolnie, to co podlinkują na lsitach mailingowych KPH lub Lambdy. Te znowóż majądodatkowe wady. Po pierwsze: ten sam nius jest powielany kilku- lub nawet kilkunastokrotnie. Czasami reprinty niusa z na inncyh portalach są linkowane zaraz po zalinkowaniu oryginalnego. Jednym słowem redundancja. Wyłuskanie z tego czegoś ciekawego i waznego to zadanie żmudne i niewdzięczne. Dlatego zazwyczaj nie łuskam.

Drugą wadą jest to, że wszystkie te niusy nie dosć, że zazwyczaj mieszczą się w drugiej z podanych na początku kategorii, to jeszcze są do znudzenia przewidywalne. Za wyjątkiem - oddajmy sprawiedliwość - tych z których można się dowiedzieć jakie nowe projekty szykuje KPH, Lambda, TransFuzja czy (żadziej linkowana) UFA. Ale to wyjątki. Reszta to biały szum, którego nie ma po co czytać, bo.. i to najlepsze, zazwyczaj juz po tytule niusa wiadomo z jakiego portalu pochodzi. rządzi tym kilka prostych zasad.

Wszystko to kwestia słow kluczowych. Na przykład jeżeli tytuł zawiera słowo "geje" to pewnie pochodzi portalu skrzywionego w lewo. Jeżeli "homoseksualiści" to potrzebna dalsza analiza (jednak poprawność polityczna często działa). "Pederaści" i "homo-" (np "homo-aktywiści") to strona prawa. Jeżeli nius dotyczy "przywilejów" to na bank Fronda lub Piotr Skarga. Jeżeli "prawa" to zapewne gazeta.pl. I tak dalej, i tak dalej...

Dlatego dziś mam dla was rebusa. Zadaniem drogich czytelników jest dopasowanie tytułu niusa do portalu z jakiego pochodzi. Bez googlowania!

Tytuły:

A - homoseksualiści trzykrotnie częściej dokonują napaści seksualnych w armii
B - byłam kobietą
C - Zimbabwe: Policja aresztowała aktywistów ruchu LGBT
D - Homo-kapłanka bez katolickiego pogrzebu
E - Pozwólmy gejom oddać krew
F - Obama dotrzymuje obietnicy złożonej gejom
G - Na UW pierwsza w Polsce komisja do walki z Dyskryminacją

Portale:

1 - Dzień Dobry TVN
2 - kobieta.wp.pl
3 - onet.pl
4 - lewica.pl
5 - fronda
6 - Stowarzyszenie Piotra Skargi
7 - gazeta.pl

Miłego zgadywania :)

17:04, trekski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 maja 2010
na Fejsbuku opis moze mieć tylko 420 znaków

a i tak ot wyszło 436:

Generalnie to ch*j bombki strzelił. Pralki niet, bo nie dotarłem na czas, rozmowy o pracę niet, bo nie dotarłem na czas, nie dotarłem na czas, bo nie dość że nie wyszedłem 2h wcześniej to jeszcze siedziałem godzinę po pracy :/ a do tego Wisła wylewa - jak amen w pacierzu zaleje Czarownicę w Łomiankach a kto wie czy i przez Zoo się do mnie nie przedrze. Na szczęście przynajmniej wieczorem wpadła Madziara z półlitrówką i colą (light!)
P.S. A do tego mój szajsung jak się łączy z playem to zużywa więcej prundu niżby byłw stanie wyssać z laptopa jak jest podłączony przez USB, więc jest na granicy rozładowania się. o!
Tylko wódka mnie dziś ratuje.
23:47, trekski
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 17 maja 2010
Misiaaa...

Sis: No misia, to jedziemy, jedziemy, misia

F: Ale kochana, nie dalej niż do 2, bo potem ja mam nocny... o popatrz jakie ciacho, misia

Sis: Nie w moim guście. Ciekawe czy w toro jakeiś będą c'nie. Misia, bo tam zawsze poruta jakaś....

F: Misia, ale się napijemy drineczka i będize ok... Kochany, na Marszałkowską 3/5 poprosimy.

Sis: Misia, ale 3/5 to tylko adres, bo wjazd jest od Polnej

Taksiarz: Tak, wiem. ... A panowie są gejami?

Sis + F: Myyyy?!?!

Na tka zadane pytanie stanowczo mówimy: TAK!

(Te geje to jakieś głuche chyba, bo im taksiarz potem puszczał eReMeFeFeM na full i już nie mogły sobie "misiować")

10:43, trekski
Link Komentarze (1) »
środa, 12 maja 2010
frycowe

Trekkerowa hisotria płacenia frycowego jest długai bardzo barwna. Gdyby z takiej historii robili wyciągi bankowe, to bym z miejsca dostał kredyt hipoteczny na grube milijony - jak kogoś stac na płacenie takigo frycowego tak czesto, to i z hipoteką nie powinien mieć problemów.

 było to, drogie dziatki, tak:

Symbolicznego już 10 kwietnia trekker zapakował w pudełka kartonowe wszystkie swoje niezbędności: ksiażki, płyty, majtki barchanowe na zimę i boa strusie na wieczory i raz-dwa przeprowadził się. Byle dalej od gniazda os rodzinnego, czyli na Pragę. Nie przewidział tylko jednego: w żaden karton ani inne pudło nie da się zapakować szerokopasmowego dostepu do internetu. Tak więc wyczerpany przeprowadzką i szczęśliwy z wkroczenia na nową drogę życia (z racji nowej lokalizacji, niechybnie usłanej wieloma libacjami w klimacie Praskiej bohemy) rozsiadł się wygodnie na nowej mecie, odpalił fajka i... powiedział "kurwa!"

Z różnych dziwnych przyczyn natury formalnej nie byłem sobie w stanie załatwić przed początkiem maja stałego dostępu do netu. Ale dla chcącego nic trudnego - myslę sobie - tymczasowo załatwię sobie net mobilny. Nie w pOryndż tylko w plej. Co by było taniej. Tak. TAK!

Krok pierwszy - decyzja: alibo kupuję w chleju modem hujwjei za jedyne 200 zeta bez złocisza, alibo odblokowuję simlock na starym telefonie z pOryndża. szacowany koszt tego drugiego rozwiązania nie przekracza 100 peelenów, więc wybór byl oczywisty. A jak bym jeszcze jakiegoś hacka znalazł w necie 9któego, przypomnę, nie mam w domu!) to może i za friko będzie cała impreza.

Jakem uradził, takem zrobił. Szukałem... szukałem.. kurwiłem... szukałem dalej... chuja, akurat do mojego szajsunka SGH ABC ZXY 720 nie ma za friko kodów zdejmujących simlocka. Można w firmie Krzak s.c. zanabyć za niewygórowaną opłatą  99 peelenów kod sporzadzony specjalnie dla mnie ale ofkors nic nie gwarantują.

Się nie na żart wkurzyłem, ale cóż było zrobić - powlokłem siędo salonu pOryndż załatwić wszystko cacy na legalu. Wszedłem jak stałem i zagaduję dopani Kasi, której jedynym zadaniem, jak się wydawało, była obsługa drukarki kuponów Q-Matic (że co? że motłoch jak wejdzie na salony [pOryndża] to nei wie jak siezachwoac i se kwitka, co służy do mówienia "pani tu nie stała" nie umie sam wydrukować? Pewnie nie. Pewnie ludzie ten papier z termofarbą.. nie wiem.. jedzą) A zagaduję w sposób następujące, że dzieńdobry bardzo, że ja tu z telefonikiem moim i simloczka chcę siepozbyć i czy by pani była łaskawa mje odpowiedni kwitek wydrukowac na to. "A posiada Pan fakturę zakupu i kartę gwarancyjną?"... O_o

No nie, akurat tak się składa, że faktury nie posiadam przy sobie. W mojej torbie można znaleźćwiele ciekawych i pożytecznych rzeczy: numery Polityki z ostatniego miesiąca, espumisan na "te trudne dni", marker flurescencyjny i komplet tupperware, ale akurat faktury za szajsunga nie uświadczysz. Bo i po co mi ona, skoro numer do simlocka znajduje się w bazie dancyh po numerze seryjnym telefonu, c'nie? Tak też się zapytałem pani: "a po co, przecież jest IMEI?" "Żebysmy mogli sprawdzić czy telefon był zakupiony u nas"... W tym momencie poczułem się jak zepsuta płyta gramofonowa. Jedyne co mi pozostało to powtarzać ad usranum "A po co? przecież jest IMEI?" ale to była by pętla typu "do while (1=1) ..." więc sobie darowałm i postanowiłem poszukać szczęścia gdzie indziej, czyli w jakimś lewym serwisie GSM.

Następnego dnia po pracy wyruszyłem na miasto z mocnym postanowieniem znalezienia pierwszego lepszego serwisu GSM i ostatecznego rozwiazania co raz bardziej wkurwiajacej kwestii pOryndżowego simlocka. Zanim jednak znalałżem jakikolwiek, to doczłapałem się na plac Prostytucji gdzie się dawno temu rozkokosił flagowy salon firmowy pOryndż. Więc wlazłem, z nadzieją, że może tam pani od Q-Matica (tak - też mają swoją) ma inny kompilator. O niebiosa - miała! okaząło się, że hasło "IMEI" nie trafia w próżnię i rachu-ciachu byłem uboższy o 70 zeta i wciąż nie bogatrzy o ani jedną cyfrę kodu simlock. okazuje się, że wykonanie tak trudnego zapytania jak

SELECT t.kod_simlock FROM tabela_ze_sprzętem as t WHERE imei=xxxxxxxx;

Trwa w pOryndżu TYDZIEŃ! (chyba zamiast hurtowni danych mają CRMa opartego o papierowe kartoteki).

Ale to nie koniec przygód, czekałem nawet dłużej, bo w międzyczasie okazało się, że pOryndż, jak twierdizł konsultant, który oddzwonił do mnie już nastepnego dnia, w ogóle nie ma mojego IMEI w bazie. Znaczy mają, bo dzięki niemu sprawdizli że rzeczywiście kupiłem u nich danego szajsunga, ale w tabeli gdzie trzymają kody simlock, to już nie. Taka mała niespójność danych. Pikuś. Ale Pan sze nie martwy! My wszystko verstehen. Pan spoczne, Pan usządże, Pan poczeka, sze zadzwony do producenta i ściągnie od niego kod do tego IMEI". Żesz kurwa!

Po kolejnym półtora tygodnia miałem wreszcie KOD, miałem SZAJSUNGA, miałem STARTER pleja i INSTRUKCJĘ od pana z pOryndż: wystarczy włożyć kartę SIM do telefonu i sam się zapyta o kod odblokowujący simlocka. lożyłęm, właczyłem... nie pyta. Wyłaczyłem, wyjąłem, włozyłem, włączyłem... nie pyta. Wył wyj wł wło... niepyta. w w w w w.. npta. kfuck! Skoro było już grubo po 23 to stwierdziłem, że nie zadzwonię do Pana konsultanta i nie bedęgo coachował z obśługi klientów, tylko - trudno - poszukam w necie (łącząc się przez pOryndż na razie) instrukcji jak wpisać kod simlock do mojego modelu szajsunga. Znalazłem... do zupełnie innego modelu i nie do zdejmowania simlocka tylko do Totalnego Uber Mega Ryjącego Krzem Resetu Całej pamięci Telefonu... O_o... hmm... *pyk*... *sie miele, sie miele...*

Ρυθμίσεις τηλεφώνου

KE?

επιλέξετε ταπετσαρία

ghyyy?

Total reset oznaczał między innymi, że zresetowany został też język, a pierwszy na liście jest "Ελληνικά" (dopiero potem "English") W te pędy uderzyłem do Makarona i w mega rozkroku między starym komo na którym hulał net w pOryndż jeszcze a nowym totalnie zresetowanym σαμσωνγιεμ ustaliłem że "ustawienia telefonu" to "Ρυθμίσεις τηλεφώνου", "język" to "γλώσσα" i ba-bach!
MAM NET W ZHACKOWANYM Szajsungu. pOryndż moze się wypchać! :PP

(szkoda tylko, że zabuliłem za ta przygodę 70 zeta - jak psu w dupę!)

16:25, trekski
Link Komentarze (3) »
piątek, 16 kwietnia 2010
otwierasz lodówkę...

...a tam wiadomo co.

Znacie mnie nie od dziś, więc wiecie, że jakiekolwiek masowe histerie budzą w mnie odruchy skrajnie asocjalne. Tak też jest z właśnie dogasajacą żałobą, z tą może różnicą, że przez ostatnie lata trochę mi się wszystkiego odechciało, więc moja socjopatia zamiast bereskerskim szałem głośnego protestu, objawia się raczej totalną blazą.

Kilka ilustracji:

1. W poniedziałek wypłacam kasę w bankomacie cash4you, a tam... cały interfejs na czarno-biało. I jedyna myśl: no tak.. żałoba... ciekawe ile kasy zgarnęli za zmiany w grafice... a może w czynie społęcznym Ku Czci zrobili to za friko? Tak czy inaczej - po co? Nie wypada w żałobie wypłacać pieniążków z kolorowego bankomatu? Pomarańczowe logo urąga jakoś czci ofiar katastrofy?

2. W pracy (nowej!) wstrzymano wszystkie kampanie SMsowe - ze wzgledu na względy oczywiście. W związku z tym nie ma co robić. W dodatku cały polski internet tez jest na czarno-biało i w kółko mieli ten sam temat. Już nawet nie "do użygu", ale na pewno ad absurdum - bo jak inaczej określić "relację na żywo" z przejazdu konduktu z trumną prezydenta. Minuta po minucie. Pogrzeb też będzie live?

3. Na najbliższy weekend trzeba się szykować jak na wojnę, bo w Warszawie nie bedzie działać chyba żaden sklep. Przynajmniej w niedzielę nie będzie malli, a w sobotę Żabka i Stokrotka ponoć tylko do 13. Wniosek: trzeba dziś kupić warzywa i chleb pełnoziarnisty, bo z powodu uroczystości funeralnych nie mam zmiaru zawieszać diety.

4. W ciagu tych paru dni dowiedziałem się, że ś.p. prezydent Kaczyński nie był ksenofobem, tylko patriotą, nie był wcale eurosceptykiem, tylko na polu integracji europejskiej ma wielkie zasługi. Był omalże naszym Piłsudskim, Sikorskim, ofiarą Katynia oraz "ojcem narodu" - wszystko w jednym. Naród w związku z tak wrażymi zasługami najpierw postanowił go pochować na Wawelu, a potem się o to sam ze sobą pokłócił.

5. Był trzęsienie ziemi w Chinach, wybuch wulkanu na Islandi, a jakispociąg we Włoszech (?) zmyła z torów lawina błotna (?). Niestety, nie mamy czasu pomagać ofiarom tamtych wypadków, bo trzeba było zajac sięwożeniem trumien dla pary prezydenckiej z made in Italy, do Warszawy via Smoleńsk. A w prasie pojawiają się kwiatki o tym, że ze względu na Naszą Narodową Tragedię (tm) Brazylia ogłosiłą żałobę. Tylko że tam kilka dni wcześniej była powódź gdzie zginęło ponad 200 osób i zostąło zniszczonych 10.000 domów. Ale, jak wiadomo, jestesmy przecież narodem wybranym i cierpimy za miliony.

W obliczu tak wielu bezsensów dokonywanych przez ludzi żywych, nie mam już siły nawet obwarować tego wpisu zwyczajowymi wyjaśnieniami, że żal po tragicznie zmarłych to jedno, a ocena ich dorobku i działalności za życia to drugie. Jak ktoś nie rozumie, to ja już lepiej i tak nie wytłumaczę.

Dobiję was na koniec: za rok będzie kumulacja, bo uroczystości zaczną się już 2. kwietnia w rocznicę śmierci papieża i będą trwały bity tydzień aż do 10. Utopimy się we własnej groteskowej martyrologii...

16:08, trekski
Link Komentarze (6) »
wtorek, 26 stycznia 2010
narzekają i narzekają...

...że nic tu nie piszę. A to naspizę. Ale że nie mam o czym (ostatnio co śmieszniejsze kawałki to wrzucam na FB albo na Spoza), to sobie zrobię dobrze i zaordynuję seans próżności.

A sięc moje drogie chrumpaki, jak byćmoże Wam już wspominałem, ciotka trekkerowa chodzi regularnie (OMG!) na aerobik. Ubawu ma przy tym co niemiara, bo co chwila podczas robienia brzuszkó karzą mu "zaciskać pochwę i macicę" (O_o) i takie tam.

Ale ma to też swoje ewidentne plusy: uda ze stali, łydki z granitu i nawet na ramieniu mi jakaś gula zaczęła ostatnio rosnąć... szkoda tylko że brzuch ciągle z waty cukrowej :/ ... to pewnie dlatego, że nie mam pochwy którą mógłbym zaciskać... *wzdech*

A na deser pokażę Wam co dostałem w mailu ostatnio:

Umieść 5 szympansów w jednym pokoju. Zawieś banana przy suficie i
ustaw drabinę tak by umożliwiała dotarcie do banana.
Zainstaluj system, który będzie wylewał lodowatą wodę w całym
pomieszczeniu, gdy tylko
któryś z szympansów zacznie wspinać się po drabinie. Szympansy szybko
nauczą
się, że nie należy wdrapywać się na drabinę.

Po jakimś czasie wyłącz system "zlewania lodowata wodą".
Teraz zastąp jednego z szympansów nowym. Ten ostatni wejdzie po
drabinie i nie wiedząc czemu dostanie wpierdol od pozostałych.

Następnie zastąp jeszcze jednego ze starych szympansów nowym. Ten też
dostanie wpierdol i to szympans nr. 6 (ten, który był przed nim
wprowadzony) będzie bił najmocniej.

Kontynuuj wymianę starych szympansów na nowych, aż będą sami nowi.
Zauważysz, że żaden z nich nie będzie się starał wchodzić na drabinę,
jeżeli trafi się jeden, który o tym choćby pomyśli, to na pewno
dostanie wpierdol od pozostałych. Najgorsze jest to, że żaden z nich
nie wie dlaczego.

Tak właśnie wykuwa się kultura korporacyjna firmy. Teraz, gdy znany
jest mechanizm procesu, zrozumiałym jest dlaczego przyśpiesza się wymianę
"dinozaurów" na młodych, dynamicznych, dlaczego nie dostajesz bananów
i dlaczego wielu twoich współpracowników chętnie ci przypierdoli .

i jeszcze bardziej mje sie odechciało szukać pracy :/

14:58, trekski
Link Komentarze (4) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 33