skontatkuj sie z naszym konsultantem
adopt your own virtual pet!

GlitterMaker.nl

wtorek, 29 lipca 2008
Drogi blogasku!

Drogi Bl0gA$q!

Od rana jestem dzisiaj tak wkur..y, że mózg w poprzek staje. A żeby było zabawniej przyczyna tego wewnętrznego wkur..u jednocześnie powstrzymuje mnie przed jego nazbyt gwałtownym odreagowaniem. A mianowicie byłem się dziś położyłem spać o 1:00, jak na grzecznego bon vivanta przystało.

Wczesna pora była w pełni zasłużona, bo po pracy wybrałem się pomagać Lucy w filmie - czytaj: byłem statystą. W prawdzie główna bohaterka i operator spóźnili się lekko licząc godzinę, ale reżyserka i statyści specjalnie nie mieli nic przeciwko, bo pod ręką był sklep z zimnym piwem.

Tak wiec dzięki wstępnemu namaczaniu przed samymi zdjęciami, potem czas popłyną juz szybko i w trymiga znaleźlismy się w położonym niedaleko miejsca akcji barze. Gdzie nastroje dalej rosły.

W ogóle to własnie sobie przypomniałem kolejny powod do wkur..enia się: tak nam się dobrze oblewało nakręcone 20 minut materiału, że zapomniałem o nadawanych przez TVN7 o 23 w każdy poniedizałek "Aniołach w Ameryce". fcuk.

No nic. Miło było, powio sie wypiło, pora iść spać. Jescze tylko szybki tour po forach i blogach i o 1:00 odpłynąłem...

...tylko po to żeby z bliżej nieokreślonych przyczyn obudzić się o 4:00 (zlany potem i z masakryczną zgagą)...

... po czym juz nie zmrużyłem oka :/

Tak wiec jadę na oparach, jestem wkur...y brakiem snu i nawet nie mam na ten wku.w siły.

Nie martw się jednak, drogi  Bl0gA$q, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

Poranne rześkie godziny pozwoliły mi bliżej się zapoznać z trendami panującymi na portalach społecznościowo-randkowych. Są doprawdy fascynujące. Większość profili podpada pod jedną z kilku kategorii, z czego najczesciej się powtarzające to chyba:

- egzaltowane nastki cytujące, chyba w roli "ulubionej poezji", piosenki brytnej i lody-dody

- spoko kolesie spoza środowiska - klasa sama w sobie. Dziękuja z góry "przegiętym". Szczególnie ciekawe wykluczenie w kontekście tych "spoko kolesi" którzy przedobrzyli z wyskubywaniem brwi. 

- podkategoria "spoko kolesi": ogarnięci i poukładani, którzy, aby swoje poukładanie podkreslić, w niewyszukanych słowach z góry zaznaczają jakie znajomości ich nie interesują ("jezeli jesteś za gruby, za chudy, za przegiety, za stary, za młody, za brzydki, za bardzo dbały o wygląd, przeintelektualizowany, klubowicz, sponsor, dziwka - to WYPIER...AJ!!!1!"). Po takim odsiewie, to ja im nie wierzę, jak w rubryce "seks"* zaznaczają coś więcej niż "samogwałt"

* to też swoja drogą dziwne że w niektorych miejscach to jest jedyna wypełniona rubrya O_o co to za czasy nastały, drogi Bl0gA$q. Kiedyś samo istnienie takiej rubryczki uważanoby za niestosowne!

Ech...

Ale nic to drogi Bl0gA$q, bo to wszystko zmartwienia wirtualne. Doprawdy błahe, w obliczu problemu z jakim się dziś zmagalem całe przedpołudnie. Otóż imaginuj sobie, mój drogi Bl0gA$q, że ktoś (a raczej jakaś grup ktosi, albo wręcz dwie konkurujące ze soba grupy) wymyśliła kiedys różne sposoby kodowania tekstu. Jest chociażby UTF-8, windows 1250, ISO ileśtam... to w sumie mały problem bo wystarczy obejrzeć plik tekstowy w dowolnym podglądaczu i widać czy są krzaki czy nie i czy trzeba plik przekodować. Ale to nie koniec. Wspomniani panowie (dam sobie rękę uciac, że nastawione zazwyczaj na współpracę kobiety tak by sobie w kolano nie strzeliły) nie dość tego, postanowili przyjąć również różne kody na znaki na ekranie zazwyczaj niewidoczne, a dokąłdniej na znaki konca wiersza. I to juz nie w każdym podglądaczu widać od razu, chyba, że człowiek wie czego szuka.

Otóz uważam, drogi Bl0gA$q, że odpowiedzialnym za to, że w windzie koniec wiersza to {CR}{LF} a w unixie tylko {LF} powinno się z miejsca obciąć to i owo a następnie pozwolić umierać długą i bolesną śmiercią. tak jak ja dziś umierałem nad moimi plikami :/

Drogi Bl0gA$q, wiadro gwoździ w dupę i kotwica w plecy to jedyne na co zasługują ci niecni osobnicy.

Cóż jeszcze z spraw bieżących mógłbym poswięcić twojej niezawodnej elektronicznej pamięci, kochany Bl0gA$q? Chyba tylko odkrycie, że czyta Cie więcej osób niż bym się spodziewał. Ostatnio polecono cię nawet na jakims forum jako lekturę. Doprawdy nie wiem dlaczego...

ale nie trap sie tym - i tak jesteś najlepszym Bl0gA$kIeM jakiego kiedykolwiek miałem (Komittettu nie liczę bo to był blogasek zbiorowy)

To tyle na dziś, drogi Bl0gA$q. A jak dobrze pójdzie to od jutra będziemy świętować na twoich łamach premierę X-files: I Want to Blieve, odświeżajac kilka zapomnianych filmów animowanych.

 

[edit]

Aha, drogi Bl0gA$q, zapomniałem ci po raz kolejny napisać jak to Siec jest źródłem wielu dobrych, pożytecznych i mądrych rzeczy. Na przykład to:

GlitterMaker.nl

Czyż nie urocze?! proponujężeby odteraz wszyscy moi znajomi takie mieli na blogach! ^_^

poniedziałek, 30 czerwca 2008
"Polska potrzebuje reewengelizacji"

ja tak tylko krótko, bo o czymże tu sie rozpisywac. kilka cytatówz Jarka (źródło):

Nawet ludzie niewierzący, choć jest ich w Polsce niewielu, powinni przyjąć, że każdy, kto w Polsce chce niszczyć Kościół i te wartości, które Kościół reprezentuje, nastaje nie tylko na religię katolicką, religię ogromnej większości Polaków, ale nastaje na sam naród

[...]

w wymiarze społecznym inne systemy wartości - wywodzące się z innych religii lub ateistyczne - nie funkcjonują, stąd jedynym przeciwstawieniem dla nauki Kościoła jest nihilizm.

"wszystkie cycki mie opadli" jak powiedizałaby Osa

Zastrzegł też, że wsparcie PiS dla Kościoła nie oznacza podpierania się Kościołem w działalności politycznej.

Sfera polityczna oraz sfera nauki i działalności Kościoła, to sfery oddzielne, ale we wszystkich kwestiach, w których Kościół może uzyskać poparcie ze strony państwa, my takiego poparcia udzieliliśmy w latach 2006-2007 i jeśli przyjdzie nam powrócić do władzy, w co głęboko wierzę, będziemy udzielać go w dalszym ciągu

 tja...

 potrzebna jest wręcz "reewangelizacja pewnych terenów naszego kraju"

 rzyg.

 No bo jak to inaczej skomentować? Ja rozumiem sens wypowiedzi prezia tak: jeżeli nie jesteś katolikiem to jesteś nikim, a w ogóle to w d..e mamy kim jesteś - nas i tak jest więcej. Tak czy inaczej będizemy dalej na serwilizmie wobec kościoła zbijać kapitał polityczny. A potem wprowadzimy katotalitaryzm.

poniedziałek, 16 czerwca 2008
nemesis
W piątek (13 - w sumie logiczne) spotkałem się z swoim nemesis - TBC.

Otóż jak wiadomo niektóre decyzje najlepiej podejmować spontanicznie. Do tej klasy nie należą oczywiście takie decyzje jak kredyt hipoteczny z półwiecznym okresem spłaty, ujawnienie się przed rodziną czy wybór koszuli na piątokwe disko-błysko, nie mniej jednak czasami trzeba chwytac chwilę. Tak jak na przykład w sytuacji kiedy od dwóch lat nie mozna się wziąć w garść żeby zacząć ćwiczyć, a mięsień piwny powoli zaczyna przeszkadzać w sznurowaniu butów.

Dlatego też w sprzyjajacym klimacie (kawusia!) od słowa do słowa zadecydowałem że idę z Czarownicą na gimnastykę. Tego tpyu propozycje wysnuwali już (odnotować należy wielką troskę o moją kondycję jak i upór w robieniu mi dobrze) w kolejności alfabetycznej:
Alicja - Tai-chi
Artur - kopanie się po wszystkicm na zajęciach z hui-wei czego
Struś - kilometrowe biegi w okół mennicy
Wziętki - siłka
i za kazdym razem było "yhmm.. ale może nie tak od razu... pomyślę"
A dupa z takim myśleniem. Myślał indyk o niedizeli a w międzyczasie utuczyli go na rosół.

Słowo się rzekło - w piątek stawiłem się na AWFie ubrany w ostatni krzyk mody (aaargh!) - czyli zestaw sporotwy pumy i stare kapcie (każddy but, nawet adidasy, jezeli jest z Deichmanna to po roku wyglada jak kapcie).

Zaczęło się lajtowo od jakieogś hopaj-siupaj w miejsu, potem było machanie obciążonymi ręcamy w leo i prawo, przysiady i co jeszcze. Na koniec godiznka streachingu...
Wychodząc z sali umówilismy się że po prysznicu widzimy się z CZarownica w recepcji. Jakoś dałem radę, choć nie byłem w stanie umyś głowy bez opierania sie o ścianę, bo ręce nie chciały się podnosić wyżej barków. Groziło nawet tym że bedą musieli wzywać kogoś zeby mnie mopem spod tego przysznica starł. Tak czy inaczej veni, vidi...

...i dupa nie vici, bo w niedzielę nie mogłem się ruszać (nawet się nie domyślacie w ilu trywialnych codizennych sytuacjach są potrzebne mięśnie obreczy barkowej). Krowa oczywiscie się obśmiał z góry na dół, bo i rzeczywiście jęcząc przy podnoszeniu fajki do ust żeby się zaciagnąć musiałem wyglądac komicznie (tego ze obśmiał się też z mojej torby na rzeczy - oridżinal fiolet-róż z motywem misia z Belrinale '06 jednak nie daruję).

Dzisiaj już jest lepiej (dowód: mam na tyle siły żeby podnieść ręce do klawiatury) a we wtorek idę dalej zmagac się z moim nemesis. Jak tak dalej pójdize to przekształcę tego bloga w "Dziennik Trekker Jones" i bedę notował ile wypaliłem fajek, wypiłem jednostek alkoholu i wypociłem potu na TBC.

Do poczytania.

P(M)S
Abiekt byl na spotkaniu w KPH i nawet je nagrał, wiec możecie się niedługo spodziewać kontynuacji wątku Parady.

piątek, 25 stycznia 2008
a Madziara powiedziała...
dzisiaj dzień zaczął się wybitnie:

po pierwsze dlatego, że poprzedni skończył się bardoz miłym wieczorem.
po drugie dlatego, że od rana było słonecznie
(po trzecie oczywiście dlatego, że piątek)
po czwarte dlatego że już jutro będzie bardzo miła sobota
po piąte...

A Madziara powiedziała, że mi już całkiem na mózg padło.
paskuda :P ale i tak ją lubię, bo na moją prośbę kopie mnie w tyłek, jak mi się na mózg na serio rzuca
poniedziałek, 13 listopada 2006
wreszcie?
skonczyło się.
wreszcie? już?

Z całym szacunkiem dla płci przeciwnej, ale czuję się jakbym miał depresję poporodową - ciężko charowałem przez kilka miesięcy, potem nastąpiła krótka, acz intensywna kumulacja wysiłków, a teraz nawet nie mam sił, żeby się się szyć sukcesem :/
A sądzę, że obiektywnie należy listopadową edycję Pryzmatu jeden i pół uznać. Dzięki Zośce-Samośce media mieliśmy obskakane że ho-ho, bo oprócz własnym sumptem zorganizowanego patronatu TOK FM były jeszcze Kolor, Jazz, Wawa, BIS, Dla Ciebie i nawet z PiNie o nas napomknęli :) choć nie "w Kinie i na Kanapie" :(
O statystykach odwiedzin strony WWW nawet nie wspomnę, bo ich codzienne sprawdzanie stało się przed samym festiwalem moim nałogiem i za każdym razem rosnące słupki przyprawiały mnie o zawrót głowy. 11, 23, 58, 117, 248... O_o w ciągu ostatniego tygodnia przed festiwalem prawie dobiliśmy do 2000 odwiedizn tygodniowo :)

Oczywiście nie ma tak, żeby wszystko szło gładko cały czas - mieliśmy trochę stersów. Raz siadł dźwięk, innym razem projektor się zaciął lub czcionka rozjechała w tłumaczeniu... ale jakoś poszło. Do tego należy doliczyć czas i pieniadze spedzane na entertejnment dla reżyserów-gości. Nie powiem, miło było ale i wyczerpująco.

Tak więc jak po tym wszystkim, tych kilku miesiącach ciężkiej roboty przy stronie, programie, technikaliach, plakatach i inszej promocji, po prawie miesiącu przygotowań do imprezy w Galerii promującej festiwal, po wbijaniu wszystkim młotkiem do głów przez pół roku kilku prostych informacji:
FESTIWAL
LGBT
10-12 LISTOPADA
dzwoni do mnie na 15 minut przed seansem zamykającym festiwal najlepszy kumpel i ni to z pretensją, ni to z przekąsem niemalże rozkazuje:
"Robimy z F. imprezę, Rusz tu dupę..."
To nie wytrzymalem i bez najmniejszego przekąsu, za to z czystą pretensją puściłem do komórki wiązankę kurew i się rozłączyłem.

Mogłeś przez grzeczność pamiętać.

A ja mogłem przez grzeczność nie kurwić do suchawki - przepraszam.

"kurwa mać, ja pierdole!"
środa, 08 listopada 2006
na chwilę...

...się zatrzymać

Pędzę przed siebie jak szalony, gubiąc po drodze papiery, długopisy, oddech i czas. Gdzie mnie ie było. Belgradzką znam od A do Z. wiem czym się rózni Czerska od Czeskiej i robie kilka kórsów dziennie na linii jelonki-centrum.

Byłem na Belgradzkiej, szukałem kawiarni - buzi-buzi, plakat zostawić, ulotk irozdac - i jaj znalezienie zajęło mi około godziny 9bo na parterze Galerii ursynów nie ma rozpiski lokali z pierwszego piętra a nie chciało mi się chodzić po schodach, żeby to zauważyć).

Szedłem tak spocony i zdyszany Belgradzką, odiczając kolejne tablice reklamowe a gdzies w tle zaczął padać śnieg. Przystanąłem pokontemplować, odpalająć odruchowo fajka. Świat wyglądał jakby niebo waliło się na ziemię. A nawet nie - jakby się na nią bezszelestnie osuwało. Płatki krążyły wokół, odbijając się od zawirowań powierza. Jedne z determinacją dążyły na ziemię, inne przez chwilę flirtowały z czapkami i płaszczami przechodniów, co zazwyczaj okazywało się fatalnym zauroczeniem.

Stałem tak i przez kilka sekund zachwycałem się światem wokół mnie. A potem rzeczywistości zaskoczył piąty bieg i znów porwał mnie pęd spraw do załatwienia - jak płatek śniegu.

poniedziałek, 30 października 2006
pucu, pucu, chlastu, chlastu...
chlastu po nadgarstkach... no moze nie az tak zle

Ostatnio wspominalem jak to ja mam malo czasu przez robote. no wlasnie, tylko prez ktora?

Bo mamy zycie od 7 do 17 gdzie trzeba wstac rano, na autopilocie sie umyc, ubrac, cos zjec i spoznic sie na autobus. Potem byc "kreatywnym, entuzjastycznie nastawionym, gotowym podejmowac nowe wyzwania i pracowac w zespole". Czytaj:
- przegryzlem sie przez kilogramy dokumentacji i na wstepie projektu stwierdzilem "tu, tu i tu nie bedzie dzialac, bo nie ma takiej mozliwosci w ramach dostepnej bazy danych, a tu bedzie kicha z organizacja pracy miedzy zespolami" I co? Az zal byc tak nieskromnym: oczywiscie mialem racje. ale...
- entuzjazm do moich odkryc opadl, bo opor materii korporacyjnej jest niezmierzony i z cala sila powstrzymal moja dalsza kreatywnosc. Prawie caly entuzjazm ugrzazl w sieci telefonow, konsultacji i kolejnych cesji odpowiedzialnosci
- na szczescie zespol przynajmniej spoko, bo ludzie nastawieni, na tyle na ile sie da w korporacji, luzacko. z dokladnoscia do Dyrekcji, ktora, choc nie dawlam wiary, na prawde nie ma poczucia humoru. ech...

A potem jest zycie od 17 do 7 (minus sen - ale tego jest zaniedbywalnie malo)
czyli ciezki tyr przy organizacji Festiwalu. Ciezki ale i przyjemny.
Dzis na przyklad z roznych powodow (jak sie cos ma spieprzyc, to najlepiej wszystko na raz i to za piec dwunasta) dostalem w promocji obrobke grafiki (plakat A2 300dpi, a wiedzcie, ze moj komputer to nie jest stacja graficzna), call-center/sekretariat (siedzialem dzis z pol dnia na telefonie i gg na zmiane z Szefowa, Pabloo, Melborem, Mil i Kfysiem) i modul na strone festiwalowa do zrobienia na juz.
I co? I oczywiscie rzucalem miesem jak sie komputer wieszal na grafice, jedna reka pisalem a druga trzymalem telefon i glowa mi peka od kombinowania jak co zakodowac z php i czemu sie krzaczylo a i tak jestm przeszczesliwy, bo widze sens w tej robocie, bo sama z siebie sprawia mi przyjemnosc, bo pracuje z ludzmi. ktorzy czuja jak ja ot, po prostu, a nie dlatego ze Wielki Brat kazal im jechac na weekend na integracyjnego paintballa. o!

I tak sobie siedzialem pare dni temu w pracy za biurkiem sie rozmarzylem: a gdyby tak ten nasz festiwal za pare lat urosl do jakis przyzwoitych rozmairow. Niech to bedzie chocby ulamek Berlinale - to i tak wiecen niz moge sobie zyczyc. I niech na nim bedzie tyle filmow, tylu gosci, tylu widzow, ze nie da sie tego obrobic tylko hobbystycznie po godzinach. Wtedy nieuchronnie trzeba by sie zajac tym na stale ale i fundusze do tego czasu by byly. Taki etat. Takie uzeranie sie z tym wszystkim ale na etat... Pelnia Szczescia - robic to co sie lubi i jeszcze miec za to placone. O Istoto, jak mi sie na taka mysl blogo zrobilo! Poplynalem...

A tymczasem mozecie podziwiac moje dzisiejsze dziecko:
http://konkurs.pryzmatfestiwal.cba.pl

Moze sie skusicie i cos wygracie?
czwartek, 28 września 2006
słowo się rzekło...
...kobyłka u płota,
a raczej listonosz z paczką za drzwiami dziś rano. A w paczce...

Ale po kolei. Kto chce to pamięta, że w czerwcu były dni równości, a ramach tychże "Teddy on Tour in Warsaw" - festiwal filmów lesbijskich i gejowskich w kinie Luna.

Otóż w listopadzie robimy powtórkę z rozrywki, czyli mini festiwal z nowymi filmami i, w celu wypromowania tegoż, imprezę "Move the Movie 2" w klubie Galeria już 13 października.

No a skoro klub jaki jest każdy wie, filmy będęgej, les, trans i co tam jeszcze, to i impreza nie może być taka ot. Co by więc trochę pierprzu dodać, wszysc organizatorzy mająsię przebrać. Obowiązkowo zap ostać z filmu. Najlepiej jeszcze płci przeciwnej do własnej.

Za co dokładnie, to Wam ni mogę powiedzieć, bo to niespodzianka bdzie i konkurs - kto odgadnie. Ale jak się zapwne domyślacie, właśnie w tym celu zanabyłem  sklepie internetowym buty. Szpile 12 centymetrów rozmiar 44.

I tu się pojawia mały szkopuł: ktoś nawalił z numeracją. W jakichkolwiek innych 44 to mi stopa leży jak ulał a czasem nwet lata jak, nie przymieżając, luźna plomba. A tu... masakra. No nic tylko wziąć i ciąć palce i piętę, jak siostry kopciuszka :/

To teraz już wiedzą ci, co się pytali, skąd taki opis na GG.
I tym optymistycznym akcentem, żegnam się z Wami i idę dalej rozciągać.
czwartek, 14 września 2006
teraz u mnie będzie odliczanie
(manvru niech si wypha :P miał swoje i nawet nie napisał rezultatów)

praca... zostałą wydrukowana, oprawiona i zdana w dziekanacie - wszystko wczoraj.

W ramach niezobowiązującej rozrywki zostałem przez pana sekretarza komisji egzaminacyjnej obarczony zadaniem (które, jak wieśc gminna niesie, należy tak na prawdę do niego) zgrania terminów z promotorem, recenzentem i przewodniczącym komisji egzaminacyjnej. Oczywiście wszystkim w sumie rybka, "ale..."

W końcu wyszło mi z elementarnych operacji na zbiorach, że wszystkie "ale" wskazują na termin:
21 września (czwartek) o godzinie 10...
tylko jeszcze muszę (tak, ja, a nie pan skretarz) znaleźć wolną salę. ale nic to.

Dziś dla odmiany byłem na piwie z Panem od Negocjacji (a.k.a. Kfysiu), Pablo i Tomko. Kfysiu (po kilku) stwierdził, że przyjdzie do mnie na obornę i przyniesie mi bukiet róż. Akurat... ale gdyby jednak, to będzie mi niezmiernie. :)

a teraz udaję się zaczytywać "Memnoch the Devil" by none other but... Ann Rice!

wtorek, 29 sierpnia 2006
akuszerka
no teraz to już się wszyscy wzieli do pomocy:
  • ciocia wie lepiej jaki powinien być układ rozdziałów w mojej pracy i oferuje że poprawi mi literowki
  • tata wydrukował, ale przy okazji wie lepiej co miałem na myśli (że niby zdanie "niezależnie dla neutronów i protonów" jest niegramatyczne? przecież to clou założeń modelu powłokowego) i ma "kilka uwag edycyjnych"
  • promotro, już tradycyjnie, po raz kolejny żongluje rozdizałami...
Mama na razie się nie odzywa. Dobrze, że nie mam rodzeństwa bo też by pewnie swoje trzy grosze dorzuciło.

 
1 , 2 , 3 , 4