trekker ma to do siebie, że co chwila mu się coś w mózgownicy rodzi. I nie raz się już przymierzał żeby te dzieci, a czasami poronienia, gdzieś uwieczniać, stąd jego notatniczek-kapowniczek . Być może nawet podzielić się ta akuszerką z innymi...
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
skontatkuj sie z naszym konsultantem
adopt your own virtual pet!

GlitterMaker.nl

czwartek, 14 grudnia 2006
Pesticides in my stomache and other assorted anecdota

Eggz-travaganza

My mom organized her and my dad's name-day party last weekend. It all ended up in an elaborate cuisine craze. Note: not "food", neither "meal" or "dish" or "cooking" or whatever - cuisine is the only word able to at least approximately describe my moms kithen extravaganza. We had: Eggs with wild mushroom stuffing, roasted turkey with rowan berry sauce, poltry rolls with Parmene ham and grier-wine sauce, sween&sour egg-plant rattatouille with olives, capres and green selery... omigod! All rinsed down with french red semi-dry. Swell.

Neighbours

Haven't seen it. Have you? Either way, I have my own series here - no Kylie, no Jason version. After almost 9-tear-long break we rediscovered with Magyar the fact that we are neighbours and immediately defined common fields of interest: walks in park -cum- beer drinking, being up to no-good, bitching around about the stupidity of some people, etc. Swell.

Pesticides in my stomache

Remember this?
Time has come for a second, revised, version. This time the strings weren't tied as hard and reality was grracefully gentle, so so far they didn't break or tear. So far the diagnosis is positive, with good perspectives for the future. No butterfiles yet - as they were never quick to find their dweling in my digestive system, but that's ok. inching my way towards them, though. And so far the situation is a decent "OK" sprinkled with exciting "yes, that's exactly what i meant/wanted to hear/could've hoped for" every now and then. so I'm cunning away. Swell.

Bossess'es birthday

Gocha, our Festival Bossess, had her birthday last Monday. Sweet. Love her! We all had so much fun at Antrakt. Especially our head sit-down comedian, Monika: "When I'm gonna tell you this story, you're gonna shit your pant laughing, so eat your soup, dear, you're gonna need it".
After a few beers the Bossess looked like adark-haired cherub with her sweet smile and adorable kissable cheeks. This is the true meaning of birthday parties: you do not celebrate being one year older, but people celebrate the fact that you've been born and can be among them. Swell.

wtorek, 22 sierpnia 2006
didle czy dildo?
Czego to nie wymyslą - ostatnio zagadał do mnie na GG bot. Autentyczny bot, co to reaguje na słowa kluczowe ale nie rozpoznaje kontekstu, co się powtarza, jak mu się zasób słownika kończy, ale... bot z przesłaniem:

Message from 1882824
jacek????
Message to 1882824
tak?
tia...
kto pyta?
Kasia oczywi6cie ;) - i wszystko jane, nie
yyy.... ktora (nia mam tu listy gg i widze tylko numerek)
Tylko? Chyba raczej a?...! - ależ dowciapne, czyzby słowo kluczowe "tylko"?
jak wolisz :)
A co? Myslisz, ze znam odpowiedz? hehe, mylisz sie :D - no to ktoś bez sensu zakodował
taaa... - funkcja fatyczna języka?
to moze znasz odpowiedz na poprzednie pytanie: ktora kasia?
? - pewnie brak słów kluczowych w poprzednim zdaniu
Wiesz, że mają rozdawać za friko płytki Madonny w jej urodziny? Odjechany pomysł.. - oho, zaczyna sie - teraz bedzie "reklama"
bomba
Tylko? Chyba raczej a?...! - słownik się skończył, zaczynamy losowanie tekstów od poczatku
Koleżanka mi o tym mówiła. Niby skąd tylko mam wiedzieć kiedy są te jej urodziny?!?
ale fajny bot
co jeszcze potrafisz?
madonna - a możę takie słowo kluczowe jest?
Eeee tam... - nie?
ale ja i tak nie chodze na imprezy - a słowo "impreza"?
A Ty jakiej muzy słuchasz? (O... sprawdzę tą datę na www.gretix.com?mg=80 ... Kumpela mi mówiła, żeby tam wleźć) - o i mamy wreszcie czarno na białym o co chodziło.
Uwielbiam j1 po prostu. 6wietnie 6piewa. - opóźniona reakcja na madonne?
hm...
gorąco dzisiaj, istny skwar - z głupia franz. zobaczymy co powie...
A mo?e jutro? - jeszcze o urodzinach? coś wolno chodzi.
na pewno
No? - fatyczna
aleś ty rozmowna po prostu czad wypad - miał być "wypas", ale za to znalazł się klucz...
wypas
Ale co mam mswif?! - ..."rozmowna"
Taak...
wypas - klucz?
? - nie
wypas - a może?
? - nie, i do tego znowu ubogi słownik
wypad - a to?
co na to twoja mama? - lub "mama"
Zadziwiasz mnie...!
co na to twoja mama? - nie poddawajmy się. sprawdźmy powtarzalność
Muszę kończyć. Może jeszcze sobie kiedyś pogadamy...Co? Papatki - a ch... tam.
ale gadajmy dalej - jeszcze nie posprawdzalem wszystkich słow kluczy
jest ciekawie
Spadam. Pa pa.
;-)
fajniesie gada - "fajnie", "gada"...
Kaśki już tu nie ma! - ciekawy myk.
fajnie się gada
a kto jest?
?
Ile razy mam powtarzać?! Kaśki już nie ma!!! Jestem jej ojcem! - ho, ho, tom się przestraszył. uuu.. niezłe
no kto gada?
aha
czesc
lepiej pilnuj co twoja córka robi w sieci
kasiu

ale to nie wszystko, postanowilem sprawdzić cóż mi Kasia starała sie tak subtelnie zareklamowac... www.greetix.com

Gretix to Osobisty Wirtualny Asystent (ang. Personal Virtual Assistant, PVA), który jest zawsze z Tobą bez względu na to gdzie jesteś i jakie urządzenia masz właśnie ze sobą. Jeżeli używasz telefonu komórkowego - Gretix kontaktuje się z Tobą za pomocą SMS, jeżeli używasz komputera Twój asystent kontaktuje się z Tobą przez e-mail lub komunikator, którego właśnie używasz....

a gdzie płacę?

ExtraPunkty zdobywa każdy Użytkownik, który dokona zakupu Towarów oznaczonych punktami lub skorzysta z funkcji Serwisu premiowanej punktami [...]
W zamian za dokonywanie zakupów Towarów premiowanych punktami lub skorzystanie z odpowiednich funkcji Serwisu Użytkownik otrzymuje punkty, które może wymienić na nagrody lub usługi oferowane w systemie punktowym w ramach Serwisu.

no i wszystko jasne. Prawie. Bo cóż to za nagrody można dostać w serwisie. Otóż klikam "e-sklep" a tam wyszukiwarka. nie chciało mi się nic konkretnego wybierać, więc w wyszukiwaniu artykułów ustawiłem wszystkie opcje na "dowolne" (wiek, płeć dostajacego prezent, chatrakter prezentu...) i dostałem... informację że "część prezentów może być przeznaczona dla osób dorosłych. czy masz ukończone 18 lat?"
Oczywiście ze kliknąłem [TAK] i czym prędzej popędziłem wyszukiwac prezenty z kategorii wiekowej "Dorośli".
Dostałem 29 stron wyników, z czego na pierwszej stronie niewinne misie pluszowe i pierdółki, a już od drugiej w zwyż...
- nadmuchiwane lalki
- kajdanki z futerkiem
- feromony
- gumowe penisy w każdym rozmiarze i kolorze
- wibratory, waginy, pompki...

DŻIZAS! Na płyty Madonny to nie wygladało O_o

ALE, poklikalem dlaej i od 8 strony zaczely sie ksiazki, plyty i filmy DVD i to nie porno. Wiec zaczalem kombinowac jakie trzebaby ustawic opcje wyszukiwania zeby dotrzec od razu do pikantnych ofert:
dorosły meżczyzna & prezent dla zakochanego & rodzaj: zabawny = misie, czekoladki, świeczki zapachowe
dorosły & prezent dla zakochanego & bez okazji & rodzaj: powazny = płyty CD z jazzem i DVD z komediami romantycznymi
dorosły & prezent dla przyjaciela & dowolna okazja & rodzaj: zabawny = nakładka na penisa, pompka do penisa, gumowa lalka... i misie pluszowe
Już widzę jak moi dorośli męscy przyjaciele się cieszą gdy im kupię "słynną pompkę dzięki której znacząco zwiększą rozmiary swojej męskości:)" albo "Gumową nakładkę na penisa zwiekszającą jego rozmiary do naprawde dużych!" - nic lepszego na niezobowiązujacy prezent niż mieć zasugerowane że się ma małego.
czwartek, 27 lipca 2006
jeza jeza
chyba się posikam ze szczęścia: niejaki wpisz na blox.pl podlinkował mnie jako "zboczeńca" w dziale "KoMuchi" :D
wtorek, 04 lipca 2006
ironicznie-politycznie

Polska oczekuje, że władze niemieckie wyrażą krytykę wobec obraźliwego wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego artykułu w "Die Tageszeitung" - powiedział podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzej Krawczyk. Zaznaczył, że polskie stanowisko w tej sprawie zostało już przekazane stronie niemieckiej.

"Zarówno poprzez ambasadę, jak i ja bezpośrednio jestem w kontakcie z osobami z otoczenia kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Przekazaliśmy, opisaliśmy nasze stanowisko i reakcję na ten artykuł: zdziwienie, oburzenie i zniesmaczenie" - powiedział Krawczyk. "Spodziewamy się jakiejś krytyki, słów współczucia, wyrażenia niezgody na takie publikacje o głowie zaprzyjaźnionego z Niemcami państwa" - zaznaczył.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3461528.html

To, skoro nasz prezydent żąda od niemieckiej Kanclerz przeprosin za artykuł w niemieckiej prasie, to ja proponuję aby najpierw przeprosił sam siebie za niefaworyzujące go artykuły w prasie polskiej :>
Choć podążając tą za logiką, to tych przeprosin nie usłyszymy, bo Niemcy są dla nas zaprzyjaźnionym państwem (jak miło) natomiast wiadomo, że w Polsce jest Układ i Stolik, czyli de facto Polska jest Polakom wroga, więc nie ma co liczyć na współczucie nam, łże-obywatelom, z powodu prezydenta przez prezydenta.

Widzicie jakie to proste?

Minister zapewnił, że odwołanie poniedziałkowego wyjazdu L.Kaczyńskiego na spotkanie Trójkąta Weimarskiego nie miało związku z artykułem w niemieckiej gazecie, lecz było spowodowane chorobą polskiego prezydenta.
[...]
Według ''Gazety Wyborczej" i "Rzeczpospolitej" artykuł był jedną z przyczyn pogorszenia zdrowia polskiego prezydenta

To ja bym na jego miejscu, po tym co czytam w Wyborczej, Przeglądzie, Przekroju i Polityce emigrował w obawie o własne zdrowie.

wtorek, 13 czerwca 2006
triduum - piątek

No i zaczęło się... (włąściwie to sieskończyło, ale dopiero teraz mam czas cokolwiek o tym napisać bo zapieprzałem jak mała maszynka) W piątek rozpoczęliśmy mocnym uderzeniem, czyli konferencją.

Dwa proste fakty na wstępie, żęby się nie powtarzać: konferencja oczywisciedotyczyła problemów grupy LGBT w Polsce i oczywiscie przy niej pomagałem.

Na początku wszystko wskazywało na to, że zostanę chłopcem do przynieś-podaj-pozamiataj i będę rejestrował gości na liście, wskazywał im drogę, mówił o któej zaczyna się który panel i gdzie, a o której jest wyżęrka. I tak rzeczywiście przez pewien czas było, ale pod koniec okazał osie że nie ma kto tłumaczyć ostatniego panely o telefonie zauwafnia Lambdy Warszawa i padło na mnie.

Cały dumny i blady zasziadłem a kabince, słuchawczeki na uszy, woda pod ręką i jedziemy. Jedyna osobą która przygotowała swój tekst wcześniej i go wydrukowałą był Krzyś - i powinni go za to ozłocić, bo jak wiadomo o czym będize mówione to można za wczasu poszukac słownictwa w głowie. Wszyscy następni byli młaskawi mówić na żywo, szybko, z milionem dygresji na każdym kroku. Jak my, czyli tłumacze-amatorzy, to przeżyliśmy, to ja nie wiem, ale jakoś przeżyliśmy.

Człowiek po prostu przełacza siew tryb automatyczny: uchem mu zdanie wpada, ustami wypada przetłumaczone i tak w kółko. Jak po panelu się mnie pytano o czym był i czy był ciekawy, to nie potrafiłem im odpowiedzieć ;)

I tak upłynął mi zcas do godziny 16. Poitem zaczął się następny wazny punkt tego dnia, a mianowicie odbieranie gości z dworca. Jako pierwszy miał przyjechać operator sprzętu - Klein. Miał ze sobą przywieźć troche bagażu, który miałem mu pomóc nieść i jedną osobę towarzyszacą którą miałem razem z nim wieźć. Jak sięokazło Klein był całkiem gross, sprzetu miał dwa zajebiscie duże i zajebiście cieżkie kufry a towarzystwo liczyło osób pięć. A jako bonus okazał sieże w całej Warszawie nie ma dostępnych taksówek bagażowych (jedna w Wilanowie, byłaby pod centralnym za pół godziny, druga w Markach, i za godzinę). Tak więc towarzystwo Kleina posłaliśmy na piechotę do Westina (daleko nie mieli i chyba nawet nie narzekali) a sami ostatkiem sił zapakowaliśmy sie do combi pod centralnym i pojechaliśmy ze sprzętem pod Lunę.

Potem to już w sumie nudno było bo po przejścieach z taksówkami i sprzętem, to następny gosć poszedł jak z płatka. Właściwie to prawie sięwyrywał żeby już samemu pojechać. No ale tak nie można - polska goscinność musi być. Faktura też.

I w ten oto sposob byłem w domu o godiznie 1:00 całkowicie padajacy z nóg. A potem była sobota, ale o tym to jutro...

czwartek, 08 czerwca 2006
ciepło, cieplej....

Minister edukacji narodowej Roman Giertych zaapelował w czwartek, by Młodzież Wszechpolska wycofała się z planów kontrmanifestacji wobec Parady Równości. Giertych chce również, aby wojewoda mazowiecki uchylił decyzję władz Warszawy nie sprzeciwiającej się Paradzie.
[...]
"W związku z tym, ze jutro rozpoczyna się mundial i obywatele nie maja ochoty słuchać o innych rzeczach niż o piłce nożnej..."

ciekawe uzasadnienie, myslę sobie, i czytam dalsze niusy a tu wot siurpryza:

TVN24

Jak powiedzieli działacze Młodzieży Wszechpolskiej planowany na sobotę
warszawski Marsz Tradycji został odwołany.
W ten sposób Wszechpolacy odnieśli się do propozycji wicepremiera Giertycha,
by z uwagi na mundial zrezygnować zarówno z Parady Równości jak i Marszu
Tradycji.

I oczy mi na wierzch wyszły. Że jak to? Że na prawdę? Tak ot? Ale w procesie racjonalizacji powyższych faktów ta bardziej paranoidalna część mojego umysłu wypluła nastpeujące interpretacje tego faktu:

1. Byćmoże chodzi o zagrywkę typu; "No patrzcei, mówilismy żeby odwołać wszelkie demonstracje, zeby nic nie zakłócało MŚ. i co? i grzeczni chłopcy z MW odwołali, a te przebrzydłe pedały nie, tylko dalej się pienią i sieją ferment"

2. MW oficjalnie podało, że odwołuje swoją demonstrację, ale kto ma się zebrać, to i tak się zbierze i rozrubę zrobi. Potem będzie można umyć ręce, bo przecież "My odwołaliśmy, więc nie wiemy kto tam był i nie bierzemy za to odpowiedzialności"

Pomysły te to czysta schiza, ale nie raz się już przekonywałem że właśnie taki tok myślenia może pozwalać najlepiej przewidywać działania "elit rządzących" et consortes.

To ja może pojde sie porelaksować, bo mi na mózg się rzuca. Demo czy nie demo, i tak od jutra rano do niedzieli wieczór nie ma mnie dla świata.
niedziela, 21 maja 2006
łoj pani kochana, cóż to się porobiło!
otóż Moi Kochani, róznie się losy ludzkie toczą, to każdy wie. I dziś Wam po krótce zaprezentuję mój wlasny wkład w potwierdzanie doświadczeniem tej teorii.

Otóż okazuje się, że można całe życie na jednym blokowisku mieszkac, do podstawówki razem chodzić, ba, nawet do przedszkola jeszcze, a potem przez blisko 10 lat widywać się z kimś w przelocie na przystanku i rozmawiać o pogodzie.
Stracona sprawa, pomyślicie, wspolne dzieciństwo a potem drogi się rozchodzą i o co szum, nie? A nie!

Bo po latach całych odległej sąsiedzkości zgadaliśmy się z Magyar najpierw na gronie, potem na gadu, aż dzisiaj poszliśmy na od jakiegoś czasu umówione piwo powspominać z obowiązkową łezką w oku (my, cynicy!) Stare Dobre Czasy™.
A co więcej okazja to do wspominek nie jedyna i nie ostatnia, ponieważ w międzyczasie zaplanowane zostało spotkanie naszej klasy z podstawówki!
No bardzo było miło, muszę ja Wam powiedzieć, bardzo. Ale to wszysko, droga Magyar, dlatego, że choć dzieli nas klatka schodowa w przestrzeni i dekada edukacji w róznych szkołach, to jak mowią Anglosasi "great minds think alike". I tego się trzymajmy. :)
wtorek, 16 maja 2006
NEWS FLASH
dostałem właśnie odpowiedź od JMR w sprawie Rady Programowej:

Panie Jacku,
Protokół z posiedzenia Senatu z dnia 19.04.2006 r. zostanie przyjęty i stanie się oficjalnym dokumentem na najbliższym posiedzeniu tj, w dniu 17.05.2006. W protokóle znajduje się moje stanowisko w sprawie kontrowersji związanych z ipewu (w załączeniu). Rada mediów studenckich PW jeszcze nie została powołana. Pracuje nad tym Prorektor ds. Studenckich i Samorząd Studentów. W Radzie zasiądą przede wszystkim studenci.
Z poważaniem,
W. Kurnik


Osobiście nadal jestem temu pomysłowi mocno nieufny, ale skoro w radzie będą zasiadać sami studenci to argument "bo władza knebluje nam usta" jest do wyrzucenia.
Czyli może jednak nie będzie tak źle jak się tego obawiałem czytając wypowiedzi szefa "S". Mógłbym dywagować na temat czy skład rady jest pro-studencki a sam fakt jej powołania to ochłap dla autorów protestów przeciwko i.pewu, czy też jest dokładnie na odwrót, ale byłoby to całkowicie jałowe. Pożyjemy, zobaczymy... na razie rewolucja odwołana, z braku amunicji.
poniedziałek, 15 maja 2006
i dalej o i.pewu
wszystkie poniższe cytaty pochodzą z protokołu z Ósmego posiedzenia XLVI kadencjiSenatu PW (19 kwietnia 2006 r.) W dniu pisania tej notatki protokół jeszcze nie został przyjęty, ale żadko kiedy w protokołach są wprowadzane jakiekolwiek zmiany. Protokół zostanie przyjęty przez Senat na najbliższym posiedzeniu, tj. 17 maja 2006 r. i będzie go można znaleźć tutaj.
Wszystkie wytłuszczenia w tekście cytatów - trekski

A tymczasem oto co czytamy w drafcie:

na przystawkę fragment cytowanego podczas obrad listu Dr Zygmunta Trzaska-Durskiego, Przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” do JM Rektora PW:

"Panie Rektorze, Wysoki Senacie
Niewątpliwie redakcja miesięcznika „kulturalnego” studentów Politechniki Warszawskiej i.pewu, wydawanego przez Samorząd Studentów Politechniki Warszawskiej – wystąpiła przeciwko wartościom uznawanym przez naszą Politechnikę. Wartości te, zapisane w Misji Politechniki Warszawskiej, to: „suwerenność Rzeczypospolitej, wolności i prawa
obywatelskie, zasady etyczne i wartości duchowe kształtowane przez wiele wieków polskiej historii..."

Dla ścisłości przywołam w całości fragment Misji PW o której Dr Trzaska-Durski wspomina:

"Historia Politechniki - to nie tylko dokonania w kształceniu akademickim i badaniach naukowych, ale to także patriotyczne wychowanie młodzieży i zachowanie etosu społeczności akademickiej. To właśnie nakazywało tej społeczności stawać w obronie wartości najwyższych: suwerenności Rzeczypospolitej, wolności i praw obywatelskich, zasad etycznych i wartości duchowych kształtowanych przez wiele wieków polskiej historii. Za tę postawę Politechnika Warszawska nie raz poddawana była dotkliwym represjom, pozbawiana możliwości działania, a nawet prawa do istnienia - odradzała się jednak pod różnymi nazwami, utrzymując niezależność myśli oraz przywiązanie do europejskiej tradycji uniwersyteckiej. Także dziś nasza społeczność nie ustaje w działaniu na rzecz kształtowania patriotyzmu, solidarności, humanizmu i tolerancji u kolejnych pokoleń studentów; pielęgnuje dziedzictwo i najlepsze tradycje Uczelni; dba o ciągłość systemu uznawanych wartości oraz o integralność swego dorobku. Zachowując polityczną bezstronność, Politechnika Warszawska utrzymuje swą tożsamość instytucji obecnej w życiu publicznym, troszczy się o dostępność prowadzonych przez siebie studiów, dążąc do zapewnienia młodzieży możliwie równych szans edukacyjnych."
(całość do przeczytania tutaj)

Dr Trzaska-Durki raczył wybiórczo dostrzec patriotyzm, ale o tolerancji (również światopoglądowej, o której mowa też w statucie PW) już zapomniał. A oto i dalsza część wypowiedzi Dr Trzaska-Durskiego:


Pismo studenckie, którego wydawanie jest finansowane przez Politechnikę Warszawską (na Fundusz Kulturalno-Wychowawczy Studentów dotację przyznaje Senat PW, a są to pieniądze podatników) nie może być propagatorem antywartości, nie może być źródłem gejowskich informacji, nie może być źródłem nachalnej propagandy homoseksualistów – nazywajmy ich po polsku: pederastów i lesbijek. W tym numerze i.pewu (z marca 2006 r.) nasi studenci propagują zachowania czy dewiacje homoseksualne, podają nazwy klubów i pubów w których zbierają się pederaści i lesbijki – z osławioną warszawską Le Madame włącznie – wyjaśniają co to są „darkroomy”...

Świetnie się wpisujemy w nową koniunkturę i jej retorykę, nieprawdaż? Tolerancja i otwartość umysłu to teraz "antywartości" a wyważony i neutralny światopoglądowo artykuł oparty na faktach to "nachalna propaganda". No po prostu pięknie!

Po tej wypowiedzi rozgorzała dyskusja, tłumaczył całą sprawę szef Samorządu Studentów oraz, co chyba najważniejsze, padł pomysł wprowadzenia Rady Programowej, która

będzie pełnić taką rolę jak w każdym czasopiśmie, każdej gazecie, tak jak w naszym Miesięczniku PW. Rada będzie wyznaczać pewne trendy i będzie swego rodzaju parasolem ochronnym.
W związku z tym, że media studenckie są finansowane ze środków PW, powstaną dodatkowe, szczegółowe regulaminy finansowania studenckich mediów. Regulaminy te wejdą w życie Zarządzeniem Rektora.

Czyli mamy w kraju nową KRRiTV, która ma wyłaczność na orzekanie o tym, co prawe a co lewe, będziemy mieli i własnąswojską radę w mediach studenckich, która zadecyduje o czym studentom - dorosłym, samodzielnie myślącym ludziom - będzie wolno dyskutować na łamach swojego pisma, a o czym nie.

Na szczęście trochę mnie uspokoiła wypowiedź prof. Heleny Kisilowskiej, dyrektorki KNSiA. Nadzieja jeszcze nie stracona. Otóż pani dyrektorka powiedziała że

być może nie zaakceptowałaby tej treści, a może przeszłaby do porządku dziennego. Uznała, że na pewno nie jest właściwą drogą zakładanie studentom kagańca
w postaci Rady, kontroli itd. Nawet w najgorszych czasach nie było takiej sytuacji, żeby studenci nie dysponowali swoim funduszem. Prof. H. Kisilowska uznała, że jeżeli doprowadzimy do tego, że my będziemy decydować za studentów, to doprowadzimy do sytuacji, że nastąpi rozdział pomiędzy kadrą i studentami. Przestaniemy być wspólnotą akademicką, która dba o dobre imię Politechniki. Prof. H. Kisilowska powiedziała,
iż wierzy, że jeżeli jest coś, co nie powinno być, studenci i tak potrafią to wyeliminować. Należy pamiętać, że tworzenie pewnych sytuacji zagrożenia powoduje, iż ludzie, którzy są atakowani, zaczynają działać znacznie bardziej agresywnie. Nie powinniśmy dopuszczać do takiej sytuacji.

Nie można jednak dywagować nasenacie nad jedym tematem w nieskończoność. Dyskusję zakończył JM Rektor takim oto oświadczeniem, które nieco ostudziło mój optymizm wywołany wypowiedzią dyrektorki KNSiA:

"Stanowisko Rektora PW
w sprawie kontrowersji wokół publikacji w miesięczniku i.pewu,
posiedzenie Senatu PW, 19 kwietnia 2006 r.
Treść i sposób dystrybucji numeru 26 miesięcznika studenckiego i.pewu, w znacznej części poświęconego problematyce homoseksualizmu, zdecydowana dezaprobata tej publikacji wyrażona w imieniu części społeczności akademickiej przez Przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność, a także zaniepokojenie studentów możliwością ograniczania wolności słowa w naszej Uczelni, skłaniają mnie do zajęcia następującego stanowiska.
Życie seksualne człowieka jest sferą najbardziej intymną i jako takie powinno być przedmiotem szczególnej ochrony przed próbami upublicznienia, nawet gdyby część społeczności takie upublicznienie aprobowała bądź wyrażała nim zainteresowanie. Ochrony wymaga prawo do intymności jednostek, nawet gdyby były one w mniejszości. Nie oznacza to, że odmienność zachowań seksualnych jest tematem tabu. Przeciwnie, jest to nierozpoznane dotąd zjawisko, które zwłaszcza w środowisku akademickim może być przedmiotem wielowątkowej dyskusji. Czym innym jest jednak dyskusja o istocie zjawiska, jego uwarunkowaniach i konsekwencjach, a czym innym propagowanie na łamach czasopisma lub na stronach internetowych albo zachęcanie do ujawniania lub upubliczniania indywidualnych odmiennych zachowań i praktyk. Uczelnia nie powinna być miejscem jakiegoś szczególnego porozumienia pracowników lub studentów, którego wyróżnikiem jest jakakolwiek orientacja seksualna. Wyróżniki naszej wspólnoty są inne – to między innymi poszukiwanie prawdy, tolerancja światopoglądowa, przekonanie
o potędze nauki i edukacji. Właśnie w duchu tolerancji życzliwie witamy w Uczelni wszelką wymianę poglądów, po warunkiem jednak, że poglądy te nie naruszają niczyich dóbr, w tym zwłaszcza sfery życia intymnego.
Nawiązując do publikacji zamieszczonej w lokalnej warszawskiej gazecie „Echo Miasta” z dnia 13.04.2006 r. stwierdzam, że nie podjąłem żadnych decyzji dotyczących odwołania redaktora naczelnego miesięcznika i.pewu, zawieszenia druku miesięcznika czy wycofania się z jego finansowania ze środków Funduszu Kulturalno-Wychowawczego, przyznanych przez Senat. Nie podjąłem tych decyzji, chociaż uważam, że rozpowszechnianie numeru czasopisma i.pewu zawierającego kilka tekstów o tematyce homoseksualnej podczas spotkań z kandydatami na studia w naszej Uczelni, było wysoce niestosowne.
Wolność słowa w Politechnice Warszawskiej nie jest zagrożona, ale z zaistniałego incydentu płynie nauka. Media studenckie nie powinny działać bez odpowiednich rad programowych, które czuwałyby nad ich profilem i poziomem publikacji. Przejrzyste zasady funkcjonowania tych mediów pozwolą nam uniknąć podobnych kontrowersji
i nieporozumień w przyszłości.
prof. dr hab. inż. Włodzimierz Kurnik”

Czyli jednak nie ma rady na radę :/ no zobaczymy. Miesiąc od ostatniego posiedzenia senatu, w którym to czasie rada miała być powołana, mija już w ten czwartek...

niedziela, 16 kwietnia 2006
czyżby koniec?
no chyba tak. bo zaszumiało, zaszumiało, gruchnęło, błysnęło, i teraz będą już tylko przez chwilę mroczki przed oczami latać i ozonem będzie śmierdzieć, ale na tym się skończy. a szkdoa, bo taką ładną protestujkę napisaliśmy z Manveru :>

Echo Miasta o Plotce:
tekst artykułu (222KB, 788x1581px)
sonda wśród studentów (167KB, 1074x870px)


serwis homiki.pl:

Politechnika Warszawska - homoafera?
[...] Tym razem sprawa dotyczy Politechniki Warszawskiej - naczelny czasopisma studentów został odwołany po opublikowaniu artykułu na temat homików. Studenci o interwencję poprosili prasę. Władze uczelni nie zamierzają na razie wypowiedzieć się. "Aferę" rozdmuchał Zygmunt Trzaskadurski, przewodniczący NSZZ Solidarność pracowników Politechniki. Zniesmaczony tekstem poprosił rektora o wyjaśnienie sprawy . Echa Miasta pytają dziś w nagłówku: Powrót cenzury? [...]
więcej

oficjalna strona I.PEWU:

ECHO MIASTA - ARTYKUŁ
W związku z ukazaniem się artykułu dotyczącego naszego miesięcznika w gazecie "Echo Miasta" z dnia 13.04.2006 pragniemy zaprzeczyć niektórym informacjom w nim zawartym.
Były redaktor naczelny pisma, Wiktor Sułkowski nie został odwołany przez władze uczelni. Z pełnionej funkcji zrezygnował dobrowolnie 20.02.2006 na długo przed ukazaniem się numeru 26. Jego decyzja nie ma żadnego związku z opublikowanymi w tym numerze treściami.
Żaden z członków redakcji nie został odsunięty od redagowania pisma, ani w żaden inny sposób "ukarany" przez władze uczelni.

Dziennikarzy "Echa Miasta" prosimy o rzetelne sprawdzanie informacji przed ich publikacją, a nie opieranie się na plotkach i domysłach. Prosimy również o zamieszczenie sprostowania w kolejnym wydaniu gazety.

Redakcja i.pewu

oraz

KOMUNIKAT
1. Samorząd Studentów Politechniki Warszawskiej nie uważa żeby treść artykułów w 26 numerze i.pewu była w jakimkolwiek stopniu niestosowna a tym bardziej, żeby naruszała czyjekolwiek dobra osobiste.
2. Władze Politechniki Warszawskiej (czyt. Rektor) nie zajęły stanowiska w tej sprawie, czyli tym samym w żadnym wypadku nie zabroniły dalszego drukowania i.pewu.
3. Nieprawdą jest, że Samorząd Studentów PW wstrzymał druk z powodu problemów finansowych. Zarezerwowano środki wystarczające na druk WSZYSTKICH numerów do końca roku, aczkolwiek byłoby bardzo miło znaleźć sponsora.
4. Najbliższy numer gazety ukaże się jak tylko zostanie złożony i wydrukowany w takim samym jak do tej pory nakładzie.

P.S. I pochwalę się :) (próżność to próżność) sam JMR do mnie odpisał. I między innymi napisał "Mógł Pan również, opierając się na naszej wieloletniej znajomości,próbować spotkać się ze mną i poznać mój pogląd w sprawie". Ho, ho!
 
1 , 2