trekker ma to do siebie, że co chwila mu się coś w mózgownicy rodzi. I nie raz się już przymierzał żeby te dzieci, a czasami poronienia, gdzieś uwieczniać, stąd jego notatniczek-kapowniczek . Być może nawet podzielić się ta akuszerką z innymi...
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
skontatkuj sie z naszym konsultantem
adopt your own virtual pet!

GlitterMaker.nl

czwartek, 02 października 2008

1. "Oświadczam, że wierzę"

Wszystkie ręce mnie opadli:

"Będąc odpowiedzialnym za moje wychowanie w wierze, wyrażam życzenie uczestnictwa w zajęciach z religii katolickiej". Pod spodem trzy linijki paragrafów. Takie oświadczenia przygotowane przez kurię i kuratorium podpisują nawet ośmiolatki.
http://wiadomosci.gazeta.pl

A o co chodzi? W skrócie o to że Kuria razem z kuratorium opracowały wzór takiego oświadczenia żeby móc egzekwować obecności na zajęciach które są nieobwiązkowe i z ktorych ocena nie wpływa na promocję do nastepnej klasy.

Wizytatorzy delegatury Małopolskiego Kuratorium Oświaty w Wadowicach rozdali je dyrektorom małopolskich szkół podczas spotkania dotyczącego organizacji roku szkolnego. Po co? - Żeby ci uporali się ze zgłaszaną w delegaturze spadającą na lekcjach religii frekwencją - usłyszeliśmy w kuratorium.
Do tej pory wiele szkół przyjmowało od uczniów i ich rodziców jedynie ustne deklaracje, że dzieci będą uczestniczyć w zajęciach. Potem jednak uczniowie notorycznie opuszczali religię, a katecheta miał problem z wystawieniem oceny,
[...]
Wagary po podpisanym przez rodzica lub ucznia oświadczeniu mogą już skutkować słabą oceną z przedmiotu (jedynka z religii nie blokuje przejścia do następnej klasy)

Niech by to i nie była religia, tylko dajmy na to szydełkowanie.. tak czy inaczej logika tego pomysłu mnei powala. Bo to wygląda tak, jakby religia już nie była zależna od wolnego wyboru człowieka. Co najwyzej pozornie. Masz prawo zgłosić chęć uszęszczanai na zajęcia. Ale jak już podpiszesz cyrograf, to nie ma przebacz - musisz chodzić. Choć efekty są żadne bo ocena i tak nie wpływa na promocję (a skoro nie wpływa, to po co jest?), to jednak mamy na Ciebie kwit! Paranoja jakaś?
A czy jeżeli chciałbym (jako świadomy swoich praw i obowiazków ośmiolatek, oczywiście) pójśc na zajecia z religii żebo sprawdzić jak wyglądają, ryzykując że się rozczaruję, to też muszę pisać oświadczenie "będąc świadomy mojego agnostycyzmu... bla bla"?
A można oświadczenia jednorazowe "Jako zagorzały ateista i wróg Matki Koscioła, chciałem w celu dywersyjnym..." itd?
A jak ktoś jakiś czas chodzi ale stwierdzi, że to jednak nie dla niego, to może dokonać takiej mini szkolnej apostazy i złożyć oświadczenie o tym że juz nie jest świadom konieczności wychowania w wierze i pitoli zajęcia?

Co na to rodzice? A no w większosci postąpili, jak pewna mama 10-latki:

"[...] skreśliła całą jego treść ("będąc odpowiedzialnym za wychowanie mojego dziecka w wierze katolickiej") i obok napisała krótko: "Zgadzam się na uczestnictwo córki w zajęciach z religii". - Jestem wierząca, ale nie podoba mi się, że świecka szkoła wymaga składania podpisu pod tymi płomiennymi deklaracjami. Wystarczy przecież napisać zgadzam się lub nie. Mieszanie sumienia z biurokracją jest niesmaczne - uważa."

Podziwu godny trzeźwy ogląd sytuacji. Wychodzi na to że nasza władza znów nadgorliwie kłania sie w pas hierarchii KRK, wbrew potrzebom społeczeństwa, z którego upowaznienia działa. Ale to jakby u nas standard. I robi to do tego oczywiście całkowicie bezmyślnie:

- Skoro na spotkaniu rozdano nam oświadczenia i dla uczniów, i ich rodziców, dałam je jednym i drugim. Może rzeczywiście podsuwanie ich do podpisu najmłodszym nie jest najszczęśliwszym pomysłem - zastanawia się dyrektor Koperska. I nie wyklucza, że od dziś zacznie wymagać podpisów dopiero od gimnazjalistów.

Ja przerpaszam za słownictwo, ale kretynka dostała z kuratorium jakieś papiery natchnione przez kurie, zobaczyła że sa do podpisu w wersji dla rodzicó i dla uczniów i w ogóle jej w głowie nie zaświtało że moze jednak taki 8-latek to ich podpisywać nie powinien, bo za niego decydują zgodnei z prawem jeszcze prawni opiekunowie? Że ktoś interesujący się pałerrejndżerami i gumbą Turbo moze być zupełnie nieświadom znaczenia słów ""Będąc odpowiedzialnym za moje wychowanie w wierze, wyrażam życzenie uczestnictwa w zajęciach z religii katolickiej". oraz prawdopodobnie jeszcze ma problemy z czytlenym podpisaniem się imieniem i nazwiskiem?

Kyrieleison!

2. o partii kaczek słów kilka

Na łamach wyborczej posłowie PiS zastanawiają się dlaczego ich partia robi się co raz mniej popularna. Jak dla mnie ccze gadanie - ja sie zastanwiam raczej nad momentami kiedy poparcie jednak im rośnie, bo to jest odstepstwo od normy. Ale cóż... Kilka najpopularniejszych powodów bezbłednie podaje chyba p. Dorn (z kontekstu nie wynika moim zdaniem jednoznacznie czy to on, czy też jakieś zestawienie autora artykułu):

•  sprzeciwia się planom komercjalizacji szpitali - a okazuje się, że samorządowcy PiS robią to już od lat;

(zaiste ciekawe. Pewnie koniec kncow to oni tego misia z lodówki PO ukradli)

•  krytykuje edukowanie sześciolatków - miał to w programie wyborczym;
(trochę ccze gadanie - znaczy ja akurat nie wiem co dokaldnie krytykuje: sam pomysl czy szczegóły jego realizacji?)
•  bojkotuje Sejm w „obronie demokracji” - a posłowie PiS piszą lipne zwolnienia, żeby usprawiedliwić nieobecność i dostać 300 zł;
(śmiałbym się gdyby to nie było tak żałosne)

Nie wiem czy się śmiać (Schadenfreude) czy płakać (oni SĄ w sejmie! ktoś na nich głosował!)
Jeden za drugim, powyzej klasyczne przykłady "przyganiał kocioł garnkowi"

Ale żeby nie było, nie tylko "zdrajcy jedynego wodza" komentują sytuacje PiS. Gazeta dotarła teżdo nieśmiałych głosów samokrytyki

jeden z ważnych posłów PiS. I diagnozuje, czemu PiS wypada kiepsko w roli opozycji:

•  bo jeszcze niedawno rządził, a PO każde swoje wystąpienie zaczyna od wytykania mu błędów z tamtego okresu;

(znowu przyganiał kocioł garnkowi)

•  bo „w 70 proc.” ma program zbieżny z programem PO i musi się nieźle natrudzić, żeby przekonać wyborców, że jest zupełnie inną partią;

(niestey sama prawda. niewiem czy procent nie jest zaniżony)

•  bo ma wiernych prezesowi posłów, którzy starając się odgadnąć jego myśli i bronić partii, wpędzają ją w kłopoty.

(tu nie do końca rozumiem, jak się ma telepatia do słupków w sondażach. Może zamiast czytać mysli prezesa powinni wsłuchać się w głos tak zwanego "ludu", może wtedy by się cos ruszyło?)

Ale to wszystko pikuś i popierdółki. Absolutnym namber łan jest:

Poseł Adam Hofman ma jeszcze jedno wyjaśnienie: - Każdy, nawet najlepszy pomysł PiS jest krytykowany. Wyobraźmy sobie, jaka byłaby reakcja, gdyby to PiS, a nie premier, zaproponował kastrację pedofilów.

Pomijając fakt ze to rzeczywiście dziwne że PiS z taką inicjatywą nie wyskoczył, oraz całkowicie wstrzymując się od komentowania czy pomysł rzeczywiscie należy do tych "nawet najlepszych" chciałem tylko zauwazyć że jakoś pomysł premiera przez wiele osób jest ostro krytykowany, tak więc narzekanie że "szkoda że my tego nie wymyśliliśmy, ale z drugiej storny to i tak by nam się za to dostało bo jestesmy chłopcem do bicia" jest doprawdy przewrotne.

znaczy ja chcę tylko głośno zawołać "niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam" bo na prawdę "logiki" naszych kochanych polityków już zupełnie nie ogarniam.

wtorek, 26 sierpnia 2008
Sister Sinister P.S.

Tak żeby jeszcze dorzucić do pieca:

Seriously, what's next? A reality show to find the next pope

dlisted.com

 LOL

poniedziałek, 25 sierpnia 2008
Sister Sinister

Drodzy/drogie moi/moje kochani/kochane

("drodzygie mojie kochanine" jakbysmy powiedizeli w ekipie pryzmatu)

Jak byćmoże się zgodzicie, zrozumienie każdej napotkanej rzeczy jest możliwe tylko jeżeli potrafimy ją nazwać i umiejscowić w odpowiednim kontekście. Innymi słowy rzeczy zbyt ewidentnie niepasujące do naszych ściezek neuronowych rozpraszają się w cerebralny szum. wystarczy sobie poczytac Pratchetta gdzie oprócz kotow mało kto widział Śmierć, bo przecież costakeigo jak ubrany w togę z kapturem kościotrum z jarzacymi się oczam, podrużuący na czarnym koniu i wymachujący kosa po prostu nie istnieje.

tym dziwniejsze dla mnnie jest dzisiejse odkrycie - bo tak jak ni ch*j mi do niczego nie pasuje, to jednak je zauważyłem. Otóż:

Włoski ksiądz i teolog zapowiedział w niedzielę internetowe wybory najpiękniejszej zakonnicy. Chce w ten sposób poprawić wizerunek sióstr w Kościele Katolickim i walczyć ze stereotypem starej i nudnej mniszki.Konkurs ''Miss Sister 2008'' rozpocznie się we wrześniu. Zakonnice z całego świata będą mogły zaprezentować się na blogu prowadzonym przez wielebnego Antonia Rungi.

deser.gazeta.pl

Padłem.

Nie pasuje mi to do klisz KRK, bo przecież kchrześcijanie zawsze do upadłego powtarzają jak to nie ciało wązne (ba! wręcz grzeszne i plugawe), a dusza. Już nie mówiąc o osobach explicite się cielesności wyrzekających aby żyć w celibacie, czyli siostrach i braciach zakonnych. Ponadto próżnosc to przecież jeden z siedmiu grzechów głownych - czyż nie? A cóż może być większą celebracją cielesności i próżnosci niż konkurs piekności.

Po drugie, jak zwykle, hipokryzja aż kipi z tego pomysłu. jeżeli się dobrze zastanowimy to nie ma chyba bardziej patriarchalnej organizacji niż KRK: meżczyźni w silnie schierarchizowanej strukturze pną się po szczeblach "kariery" w feudalnym porządku władzy a kobiety są od opieki nad chorymi i prania skarpetek. No i borń boze, żeby kobieta o czymś decydowała i miała własne zdanie (tudzież kazanie) - kobieta ma sluchać.

W takiej sytuacji słowa pomysłodawcy:

Zakonnice z całego świata będą mogły zaprezentować się na blogu prowadzonym przez wielebnego Antonia Rungi. - Zakonnice są trochę wykluczone, ich rola jest marginalizowana w życiu Kościoła - twierdzi włoski ksiądz w wywiadzie dla agencji AP. - Będzie to okazja, żeby ich udział został bardziej zauważony - dodaje.

deser.gazeta.pl

Brzmią conajmniej śmiesznie. I strasznie zarazem. Nie ma nic bardziej dowartościowującego dla kobiety niż powiedzieć jej że "ładna jest więc nie musi umieć gotować" (cytat z nauczyciela zetpetów z LO). Czy w ramach nagrody zwyciężczyni bedzie zwolniona z nieszporów? Bo merolem raczej nie odjedzie - te są zarezerwowane dla purpuratów.

A czy w ramach konkursu bedą też pytania i odpowiedzi? Schemat rodem z miss świata?

- Czego byś sobie życzyła jako miss świata?
- Pokoju na świecie, walki z biedą i żeby wszystkie dzieci były szczęśliwe

Tu mają konkurentkę nie do przebicia, która i bez tytułów miss czegokolwiek, a może właśnie wbrew nim, walczyła z biedą i ubóstwem. Była nią, niezakwalifikowana do finału, Miss Kalkuty.

Jednego na pewno nie będzie:

organizator przedsięwzięcia od razu rozwiewa wątpliwości: - Nie będzie parady sióstr w kostiumach kąpielowych.

No to do kitu. Podejrzewam że Siostra Eufemia też nie będzie się mogła zgłosić do udziału.

czwartek, 03 lipca 2008
Mayonaisse
Kochani, po raz kolejny przyjdzie mi krytykować listę dyskusyjną pewnego NGO'sa. Otóż czym żyje od ponad tygodnia lista dyskusyjna KPH? Majonezem!

22.06.2008

[kph] Co ma gej do majonezu? (ZOBACZ)
Co ma gej do majonezu? (ZOBACZ) Jeden z producentów majonezu szpanuje reklamę, w której występuje szczęśliwa gejowska rodzinka. Miało być ostro, yszło słodko do granic mdłości.
[...]
Całą tę "uroczość" geje uważają za pomocną w przełamywaniu stereotypów. Nawet polscy homoseksualiści, tacy jak bloger Abiekt, który cieszy się, że reklama utrwala pozytywny obraz gejowskiej rodzinki.

źródło: www.pardon.pl

Tak, nius stary. Było już o tym u Abiekta 18 czerwca. Fajna reklama. koniec. Nie wiem po co pardon.pl to wyciągnął. Nie wiem tez po co ktoś, przy zdrowych zmysłach, miałby forwardowaać niusa  dalej na oficjalną listę dyskusyjną takiej organizacji jak KPH. "Majonez i Ketchup naszymi przyczółkami w walce o równouprawnienie"? To już wazniejszych niusów nie ma?

25.06.2008

[kph] Gejowska reklama Heinza wycofana (video)
Pod wpływem niemal 200 skarg, które wpłynęły do brytyjskiego egulatora ASA, Heinz wycofuje reklamę telewizyjną Deli Mayo.
źródło: wiadomosci.mediarun.pl

[kph] Brytyjczycy protestują przeciw pocałunkowi mężczyzn w spocie Heinza
Organizacje konsumenckie w Wielkiej Brytanii otrzymały już niemal 400 karg na spot reklamowy majonezu Heinz Deli w ciągu tygodnia od wyemitowania go w telewizji. Protesty wzbudził pojawiający się na koniec pocałunek dwóch mężczyzn.
(źródło: MiMP)

Można się było domyślać - komuś się nie podobało. No powiedzmy, że jako-taki nius, że można się tym zainteresować. Na krótko. ale zeby sledzić i dodawać update'y w temacie?

26.06.2008

[kph] Geje wzywają do bojkotu Heinza po decyzji o wycofaniu reklamy
Stowarzyszenie praw gejów Stonewall wezwało swoich sympatyków do bojkotu roduktów firmy Heinz. Powodem jest wycofanie przez Heinza telewizyjnego spotu z całującymi się mężczyznami, który reklamował majonez Deli.
(żródło: Media i Marketing info)

Najpierw się jedni obrazili i chcieli reklamę wycofać. Potem drudzy się obrazili, że im tę reklamę wycofano... Strzyżone, golone, strzyżone, golone... A my to wszystko na bieżąco śledzimy z wypiekami? Pffft. "Kto wygra - miłośnicy różowego majonezu, czy puryści-dietetycy?"

03.07.2008

[kph] Laburzyści chcą przywrócenia kontrowersyjnej kampanii Heinza
Do przywrócenia spotu na ekrany TV wezwała w Izbie Gmin posłanka Diane Abbott.
(źródło: MiMP)

Żeby takie pierdoły jak majonez opierały się aż o parlament...

[kph] Masowy protest przeciwko reklamie Heinza w USA
Główna kwatera firmy Heinz w USA została zalana falą e-maili protestujących rzeciwko pojawieniu się spotu z gejami na amerykańskim rynku. Akcję przeprowadzono przed emisją reklamy w miejscowych mediach i kilka dni po decyzji o zdjęciu jej na rynku brytyjskim. Według CNN e-maile z protestami doprowadziły do awarii serwera w
siedzibie Heinza. Za akcją stoi The American Family Association (AFA), pływowa organizacja chrześcijańska, która zmobilizowała 3,5 mln członków do wysyłania e-maili "z wyrazami sprzeciwu".
(źródło: MiMP)


Ja się zapytowywuję: czy na prawdę w walce o równość warto się tak rozmieniać na drobne? (to do brytyjczyków) I czy nam się chce śledzić ach-jakże-dramatyczne losy jakiegoś tam spotu reklamowego o smarowidle do kanapek??
Tym samym sprowadzamy dyskurs do absurdu, bo jak zauważył prześmiewczo ktoś z pardon.pl
"Geje są normalni, też mają uczucia i też używają majonezu"

i taka tylko uwaga na marginesie: Zauważmy ciekawą różnicę w metodach. Konserwatywni widzowie zaczęli masowo p[isać listy protestacyjne i robić szum. Tym samym tylko robiąc darmową reklamę Heinzowi. LGBT po prostu przestali kupować ketchup.


Drugi przewijający się  od paru dni temat to kto kogo, kto się i kto na kogo się obraził w kontekście wypowiedzi p. Biedronia (niefortunnej, trzeba przyznać) o tym jak to środowisko LGBT wyrzuca poza margines co bardziej radykalnych działaczy

W skrócie: 13 czerwca br. w siedzibie KPH odbyła się  debata "O przyszłości i strategii ruchu LGBT", podczas której Robert Biedroń rozważając dwie alternatywy dla ruchu LGBT - asymilację i radykalizację - był powiedział:

Ja przed chwilą zwróciłem Michałowi Minałto uwagę, dlaczego nie ma tutaj Szymona Niemca. Szymon Niemiec został automatycznie wyeliminowany z tego środowiska. (dzisiaj chyba będę po raz pierwszy obrońcą Szymona Niemca), dlatego, że był dziwny, że jego żądania były zbyt radykalne dla tego środowiska. Ostatnio został pastorem, który zanegował katolicyzm i założył sobie swój własny kościół. „Będę szefem swojego własnego kościoła, nie będę starał się dopasować do tej katolickiej normy, będę tworzył i wymyślał swoje rzeczy” - i to środowisko go natychmiast wyeliminowało z tego.
[...]
W mediach go nie ma, bo jest uważany za niezwykle radykalnego. W polskiej debacie, jeżeli ktoś ją obserwuje, to zauważy, że radykalizm w tych kwestiach jest odbierany jako temat niepoważny.
żródło: homiki.pl

Przykład może nie najlepszy, bo pomija wszystko co Szymonowi wyszło, nie mniej jednak spostrzeżenie, że pan Nemiec ostatnio został zmarginalizowany jak najbardziej trafne.

Żeby było śmieszniej, debata była 13, zapis na homiki.pl opublikowano 20. a info o tym, że się ciotki kłóca Rz puściła dopiero około 27. I wtedy sie zaczęło:


27.06.2008

[kph] Rzeczpospolita: Działacze gejowscy oskarżają się wzajemnie i grożą sądem
Wśród działaczy gejowskich w Polsce wrze. Część portali oskarża Roberta iedronia, szefa Kampanii przeciw Homofobii, że publicznie obraził innego znanego działacza gejowskiego Szymona Niemca. Padają też mocniejsze zarzuty o to, że stowarzyszenie Kampania niewiele robi, a jedynie bierze pieniądze z nii Europejskiej. Biedroń odpiera zarzuty, złożył też pozew do sądu
[...]
Część gejowskich działaczy poczuła się urażona. „Mamy (...) nadzieję, że pan Biedroń przeprosi za swój niewłaściwy komentarz pana Niemca, który jest bezdyskusyjnie wizjonerem, który walczył – na długo przed nim – i zamierza walczyć dalej o prawa mniejszości seksualnych i innych w Polsce" – napisali
w oświadczeniu członkowie Rady Fundacji Przyjaciele Szymona. „Jeżeli pan iedroń nie przeprosi, będziemy zmuszeni wezwać wszystkich do bojkotu finansowego Kampanii przeciw Homofobii z Warszawy" – piszą dalej
[...]
Sam Szymon Niemiec ma żal, że Biedroń przedstawia się jako reprezentant całego środowiska gejowskiego. – Nie będę go atakował, chociaż on przy każdej okazji stara się mnie ośmieszyć. To żenujące – mówi „Rz".
źródło: www.rp.pl

Żenujące to jest, że Wielka Debata o Przyszłości Świata kończy się wycieczkami ad personem i że po kilku godzinach zastanawiania się jak komunikować postulaty ruchu LGBT społęczeństwu jedyne co się przedostaje do mainstreamowej prasy to plotkarska w swej naturze relacja o tym kto i za co się obraził.

[kph] Oświadczenie Zarządu Kampanii Przeciw Homofobii
Z przykrością obserwujemy doniesienia medialne przekazane przez portal aylife.pl oraz dziennik Rzeczpospolita w sprawie rzekomo wypowiedzianych pinii prezesa Kampanii Przeciw Homofobii, Roberta Biedronia, wobec Szymona iemca, prezesa Fundacji Przyjaciele Szymona.

Chcielibyśmy zdecydowanie podkreślić, że podane przez Gaylife.pl i zeczpospolitą informacje są nieprawdziwe. (...)
żródło: kampania.org.pl

Oczywiście zasada "milczenie jest słotem" jest dawno zapomniana - lepiej rozdmuchać pierdołę jeszcze bardziej wydając oficjalne oświadczenie. z resztą z tymi oświadczeniami to w ogole jest wątek na oddzielny post. Co i rusz KPH wydaje jakieś owiadczenia w których tłumaczy się często i gesto jak to gaylife ich pomowił i zniesławił. A gaylife co i rusz jakiegoś paszkwila opublikuje. I się kręci. Takie nasze mini polskie piekiełko

Symptomatyczna jest w ogóle ta caął szermierka na oświadczenia. Weźmy samo geste:

- Rada Fundacji Przyjaciele Szymona wydaje oświadczenie w sprawie komentarza na jaki robert pozwolił sobie wobec Szymona

- Zarząd Kampanii Przeciw Homofobii wydaje oświadczenie w sprawie tego jak to Rzeczpospolita i Przyjaciele Szymona przeinaczyli słowa Roberta na temat Szymona

Dziwi takie wykorzystywanie rad i zarządów organizacji stanowiących ponoć reprezentację całego środowiska LGBT do rozgrywania prywatnych interesów dwóch panów i to w sprawietypu "Plose Pani, a Basia powiedziała, ze Asia jest gupia"

[kph] Awantura wśród polskich działaczy gejowskich
Wśród działaczy gejowskich w Polsce wrze. Część portali oskarża Roberta Biedronia, szefa Kampanii przeciw Homofobii, że publicznie obraził innego znanego działacza gejowskiego Szymona Niemca, czytamy w "Rzeczpospolitej".
żródło: fakty.interia.pl

[kph] Walka gejów o "rząd dusz"
"DZIAŁACZE GEJOWSCY WALCZĄ ZE SOBĄ I GROŻĄ SĄDEM"
- Niech Robert Biedroń przeprosi swojego kolegę Szymona Niemca, bo na długo przed nim walczył o prawa gejów w Polsce - apelują działacze gejowscy. Poszło o wypowiedź szefa Kampanii przeciw Homofobii, w której miał znieważyć Niemca. Między działaczami wrze, bo każdy z nich chciałby "rządu dusz" nad środowiskiem - mówią wtajemniczeni.

Robert Biedroń coraz częściej krytykowany jest przez część swojego środowiska o to, że niewiele robi dla polskich gejów i lesbijek, chociaż w mediach kreuje się na ich przywódcę. Wśród najbardziej zaciekłych krytyków Biedronia jest znany działacz gejowski Szymon Niemiec.

źródło: www.tvn24.pl

A powyżse dwa cytaty dowodzą dwóch rzeczy:

- skandal rozchodzi się najszybciej (interia cytuje Rzeczpospolita jeszcze tego samego dnia)

- w wyniku czego do szerszej świadomosci nie dociera meritum a ubita piana Bo o ile ktoś po przeczytaniu ostatniego nagłówka nie zagłębił się w całą historię, to może wywnioskować że się jakiś dwoch gości posprzeczało o nieiadomoco i ciągają się teraz po sądach. A po sadach to Biedroń ciąga akurat gaylife.pl

 Że-na-da


Pe.Es.

Właśnie przyszło kolejne:

[kph] Trzeba dyskryminować gejów...
   Trzeba dyskryminować gejów... bo inaczej popadają w kłopoty. "Dziennik" w ostatni piątek czerwca opisał konflikt między Robertem Biedroniem i Szymonem Niemcem, liderami środowiska gejowskiego w naszym
kraju. Obydwaj panowie do niedawna byli sojusznikami w walce przeciwko "homofobii Polaków". Aktualnie sytuacja na froncie wygląda tak, że walczą dalej, ale przeciwko sobie. Ci, co kumają o co chodzi, twierdzą, że to walka
o przywództwo wśród polskich homo i o dostęp do unijnych dotacji dla seksualnych mniejszości.
    W Polsce 30 organizacji gejów i lesbijek ma do dyspozycji kilka milionów
złotych rocznie, więc jest o co zabiegać. Ale czy scenariusz musi być operą mydlaną, czyli dzindziory i władza ponad wszystko?
   [...]
   Peter Drucker napisał, że “wewnątrz organizacji tylko trzy zjawiska występują naturalnie: spór, chaos i mieefektywność. Cała reszta wymaga przywództwa.” Może panowie Biedroń i Niemiec wezmą to sobie do serca i wyciągną wnioski. Do tego czasu proponuję świadomie i dla ich dobra dyskryminować gejów - przynajmniej tych dwóch, bo wtedy się jednoczą i walczą o sprawy swojego środowiska, a nie szarpią się za włosy niczym pięcioletnie dziewczyny w piaskownicy.
żródło: felieton Kammela na kobieta.wp.pl

 I tym optymistycznym akcentem na dzisiaj zakończę mój przegląd prasy.

poniedziałek, 02 czerwca 2008
YSL
Na tym blogu o modzie raczej nie pisuje, ale właściwie notatka prasowa jaką dziś wygrzebalem nie jest o modzie i na pewno nie dlatego mnie tak zaintrygowała. Otóż:

Zmarł Yves Saint-Laurent

Wybitny francuski projektant mody Yves Saint-Laurent zmarł w niedzielę wieczorem w wieku 71 lat w swym paryskim mieszkaniu - powiadomił jego wieloletni przyjaciel i współpracownik Pierre Berge. Yves Saint-Laurent, szczególnie ceniony za zrewolucjonizowanie damskiej garderoby, zaliczany jest do grona najbardziej wpływowych twórców haute couture.

Urodził się w 1936 w Oranie w Algierii. Karierę rozpoczął jako siedemnastolatek, wygrywając międzynarodowy konkurs na projekt sukienki koktajlowej. W wieku 21 lat był już głównym projektantem w domu mody Christiana Diora. W 1962 r., po przejściu ciężkiej depresji, założył przy wsparciu Pierre'a Berge'a własną markę: YSL. Dążąc do demokratyzacji mody, wkrótce stworzył również dostępną w sklepach linię Rive Gauche. [...]

czytam "demokratyzacja mody i się podsmiewuję, bo jakoś mi się to w pale nie mieści. a jednak:

[...] Saint-Laurent zasłynął jako twórca pierwszego damskiego smokingu. Postulat zrównania płci był ważnym motywem jego twórczości. Jak twierdził, moda "ma uczynić kobiety nie tylko piękniejszymi, ale także pokrzepić je, dodać im pewności siebie".

Jako pierwszy kreator mody, zatrudnił na swych pokazach czarnoskóre modelki. [...]
źródło: gazeta.pl
podkreślenia by trekski

Proszę, proszę... chapeaux bas dla monsieur Saint-Laurent.

La mode est une maladie incurable.
źródło: fr.wikipedia.org

piątek, 30 marca 2007
Zwłaszcza Oni

"Co oznaczają skróty MO, ZOMO, ORMO?
MO - Mogą Obić
ORMO - Oni Również Mogą Obić
ZOMO - Zwłaszcza Oni Mogą Obić"

kolega z pokoju - skarbnica dowcipów polskich

Wczoraj przed snem czytałem Politykę i wyczytałem taką rzecz, że myślałem, że nie zasnę. Otóż p. Żakowski wspomniał o ustawie przekazanej 16 marca br. do senatu. Po krótce streścił kluczowe artykuły ustawy a nastepnie się do nich odniósł w świetle obecjnej sytuacji społeczno-politycznej.
Akapit z wyjatkami z ustawy czytałem trzy razy zanim przeszedłem do komentarza p. Żakowskiego, żeby się upewnić czy dobrze rozumiem implikacje nowego prawa. Potem przeczytałem artykuł do końca i okazało się że p. Żakowski zrozumiał je tak samo. Ale po kolei:

kilka ciekawych fragmentów z ustawy o zarządzaniu kryzysowym:

Art 3.

Ilekroć w ustawie mowa o:
1) sytuacji kryzysowej - należy przez to rozumieć sytuację [...] prowadzącą w konsekwencji do zerwania lub znacznego naruszenia więzów społecznych przy równoczesnym poważnym zakłóceniu w funkcjonowaniu instytucji publicznych...

Znaczy się w jakich? Pytam unisono z Żakowskim (ach! nie ma to jak się podbudować autorytetem, pogrzać w jego blasku ;): czy strajk narusza więzi społeczne? czy może zakłócić funkcjonowanie? Samo mi się na klawiaturę ciśnie, że jezeli górnicy protestują przeciwko polityce władzy a mieszczanie psioczą na górników ze darmozjady, to więzi społeczne chyba zostały zerwane. A jak lekarze? No skoro w szpitalu, ze względu na akcję protestacyjną, przyjmuje się tylko "nagłe przypadki" (ergo: nie wszystkie co zwykle) to chyba jego funkcjonowanie jest zakłócone? A jak demonstracja w sprawie obrony czegokolwiek, wyjdzie na ulicę to przecież jeździć się nią nie da, czyli "zakłócenie w funkcjonowaniu". Nie mówiąc już o tym, że skoro, co mniej lub bardziej dobitnie artykułuje obecna władza, nasz kraj opiera się (tylko) na wartościach chrześcijańskich, to jak ktoś ma inny pogląd, to ewidętnie z więzi społecznych się był urwał.
Jednym słowem: co właściwie podpada pod Art. 3. ust. 1. ustawy? chyba sporo, choć do końca ustawa nigdzie nie precyzuje. Czyli trzeba interpretować. Obawiam się, że wynik interpretacji jest aż nazbyt oczywisty.

No dobra, ale co właściwie w sytuacji kryzysowej nalezy robić? if in doubt - scream and shout"? moze wystarczy jakieś obwieszczenie? Otóż kilkanaście artykułów i nowopowołanych "centrów" i "komitetów do spraw" dalej czytamy:

Art 14.

[...]
2. Do zadań wojewody w sprawach zarządzanai kryzysowego należy:
[...]
4) wnioskowanie o użycie pododdziałów lub oddziałów Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej do wykonania zadań, o których mowa w art. 25 ust 3;

[...]

Art 25.

[...]
2. W realizacji zadań z zakresu zarządzania kryzysowego mogą uczestniczyć oddziały sił Zbrojnych, stosownie do ich przygotowania specjalistycznego, zgodnie z wojewódzkim planem reagowania kryzysowego.

3. Do zadań, o których mowa w ust. 2, należy:
[...]
7) izolowanie obszaru wystepowania zagrożeń lub miejsca prowadzonej akcji ratowniczej;
[...]
14) współudział w zapewnianiu przejezdności szlaków komunikacyjnych;

O ile dobrze to rozumiem to scenariusz w którym ktoś wychodzi na ulicę ("zakłuca funkcjonowanie") zeby wygłosić dowolny pogląd inny niż powszechnie obowiązujący ("rwie więzi") to można na niego wysłać wojsko żeby go zablokować ("izolowanie obszaru") lub siłą z ulicy usunąć ("zapewnianie przejezdności").

Dobrze, że zgodnie z art. 34. ustawa wchodzi w życie po trzech miesiącach od ogłoszenia i że Parada Równosci jest w maju, bo inaczej pewnie trzeba by paradować przy wygrzebanych z lamusa koksownikach.

wtorek, 30 stycznia 2007

Dziś w Polsce według danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej jest ponad milion rodzin wielodzietnych (troje lub więcej dzieci). [...] Ale zdaniem polityków rodzin wielodzietnych jest za mało. Posłowie PiS z sejmowej komisji rodziny i praw kobiet będą więc zachęcać rodziców do prokreacji. [...]

Warunek jest jeden. Rodzina musi mieć najmniej czwórkę dzieci, pracującego ojca i matkę pozostającą w domu, wychowującą swoje pociechy. I to za spełnienie tych kryteriów czeka nagroda. Poseł Mariana Piłki wyjaśnia, że każda taka rodzina, powinna dostać specjalną kartę. Ta będzie uprawniać do bezpłatnych wejść do muzeów, kin i teatrów. Dodatkowo dzieci miałyby ulgę na wstęp na pływalnię czy halę sportową.

Na tym jednak nie koniec. Tam, gdzie dzieci będzie więcej niż sześcioro, posłowie proponują dać tysiąc złotych pensji miesięcznie dla matki na wychowanie. [...]

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3884183.html

No rączki mi odpadły.

Bo oczywiście ,jak zawsze, pewnie jakies plusy tej propozycji da się znaleźć. w końc świat jest relatywny i zawsze można problem mentalnie tak odwrócić do gory bnogami, żeby było widać białe. ja jednak w pierwszym odruchu zobaczyłem czarne (czerwone?):

1. (argument słaby) jedynym kryterium przyznania przywilejów jest ilość dzieci i profil atrudnienia rodziców (tata pracuje, mama haruje) a nie stan majątkowy rodziny. watpliwe.

2. O tym, że wymagany model "tata pracuje, mama siedzi w domu" jest legitymizajcą prawną patriarchalnego modelu opresji już nawet nie będę zaczynał...

3. Kasa. Bo owszem dajmy dzieciom na bilety i basen. Fajnie. Niech mama siedzi w domu i gotuje/pierze/wychowyje i dostaje za to jeszcze pensję. Super. Niech tata nzarabia na utrzymanie. Eks.. no właśnie, tylko jak on ma zaraibać? Ja widzę taki łańcuszek: mama dostaje z budżetu pensję a dzieci kasę na bilety. czyli budżet ma dodatkowe wydatki. Żeby zbilansować budrzet, podnosimy podatki. Wyższe podatki to niższe wynagrodzenie netto. Czyli nie dość, że z dwojga rodziców pracuje tylko jedno, to jeszcze zarabia mniej. No ale ta kasę, po potrąceniu kosztow administracji, dostaje drugie. Czyli pierwszy wnioske: przekładamy z jednej kieszeni do drugiej, ale przy okazji ponosimy koszty samej operacji przekładania. czyli efektywnei tracimy. To w najprostszym przypadku.
Dodatkowo zauważmy, że mamy mniej do przekładania, bo na rynku pracy zmniejsza sie ilość, osób które mogą wypracować taki PKB, żeby było co przekładać.

Ja ekonomistą nie jestem, ale en gross wychodzi mi, że wykonywanej pracy będzie mniej, a ludzi do podziału kasy więcej. O_o Najwyraźniej nasz rząd jest lepszy od przysłowiowego króla Salomona.

wtorek, 09 stycznia 2007
"a u was ile?"

czytam dziś rano na gazeta.pl:

O wielkim tryumfie Krakowa w corocznym rankingu touroperatorskiego portalu Orbitz.com pisaliśmy w "Gazecie" 21 grudnia ub.r. Amerykanie umieścili nasze miasto na jednym z czołowych miejsc na liście, obok Walencji, miasta Ho Szi Mina oraz kilku promowanych ostatnio z większym impetem miast USA.
[...]
Łyżkę dziegciu do beczki miodu z hasłem "Orbitz.com" dolał kilka dni później dziennik "Fakt". W zjadliwym artykule oskarżył on krakowskich specjalistów od promocji, że "nie zadali sobie trudu, by dokładnie sprawdzić, co kryje portal". Według "Faktu" Orbitz.com to "przewodnik dla gejów i lesbijek z całego świata".

Czyli, proszę Państwa, nic nowego w Polszy: z bycia gejem lub lesbijką trzeba się tłumaczyć. Bo przecież geje i lesbijki są "be" i coś pochwalą, to tak jakby w twarz napluli. A tu, co gorsza, waży się reputacja naszej byłej stolicy!

Jako przykład zaangażowania w Orbitz.com homoseksualnego lobby redakcja podaje m.in. umieszczony w jednej z setek szufladek internetowej strony touroperatora "osobisty list jednego z gejów, który z rozrzewnieniem wspomina pobyt w krakowskim hotelu". 
[...]
 Na reakcję specjalistów branży turystycznej z USA nie trzeba było długo czekać.
- "Fakt" pisze bzdury. Dokładnie policzyliśmy, że na 239 cytowanych artykułów na Orbitz.com jedynie cztery zahaczają o tematykę gejowską. Tak więc można śmiało stwierdzić, że portal promuje mniejszości seksualne w 1,67 procenta - mówi Jan Rudomina, dyrektor nowojorskiego oddziału Polskiej Organizacji Turystycznej, promującej Polskę na terenie całych Stanów Zjednoczonych. Rudomina zaznacza jednak, że obecność wśród tysięcy ofert ułamka tych skierowanych bezpośrednio do środowiska gejów czy lesbijek nie powinna dziwić.

No dziękuję Panu Rudominie za to ostatnie zdanie. Jestem nawet skłonny wierzyć, że samo liczenie procentów to tylko niechętne poddanie się histerii płynącej z zalanego listami magistratu Krakowa, bo inaczej cała sytuacja przypominałaby stary kawał:

Spotyka się dwóch szefów firm:
- Wiesz, ja nie wiem dlaczego mówią o mnie, że jestem antysemitą. Przecież u mnie w firmie pracuje 10% Żydów!
- No ja to nie wiem - nie liczę.

wtorek, 22 sierpnia 2006
Pan Pseł powiedział:

[...] nagle wyjdzie jakieś szydło z worka i okaże się, że jestem przysłowiowym neonazistą.

A jest Pan?

Nie. Ale jakie to ma znaczenie?

Nie znam żadnych przysłów o nonazistach, ale jak rozumiem, Panu Posłowi chodzi o to, że jeżeli ktoś pomstuje na Żydów, wyzywa gejóew od zboczeńców (bo jak wiadomo lesbijki nie istnieją) i jest opentańczo przywiązany do plemiennego modelu państwa a konflikty chce rozwiązywać siłowo - i takiego kogoś nazywa się neonazistą, to to jest po prostu takie śmieszne powiedzonko, wprowadzone przez nie spełna rozumu liberałów, tak?

A z resztą jaki to ma znaczenie - to tylko takie niewinne przezwisko a poglądy byłyby jak najbardziej słuszne, prawda? Jeżeli już jakiegoś znaczenia chcemy się doszukiwać, to tylko pozytywnego, bo w przypadku "przezwania" neonazistą ma ta osoba przynajmniej pewność ż sięzbliża do lini ideologicznej partii.

środa, 16 sierpnia 2006
nic nowego
już parę innych osób pisało o jawnej sprzeczności pewnych propozycji wysuwanych przez rządzącą koalicję a deklarowanym przez nich "chrześcijańskim"* systemem wartości. Oto i kolejny przykład jak bardzo do serca biorą sobie cipanowie hasła miłosierdzia, miłości bliźniego, nastawiania drugiego policzka, czy też banalnej przypowieści o synu marnotrawnym:

Blisko 200 tys. pielgrzymów przybyło na Jasną Górę na święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. LPR przywiozła transparent z szubienicą i zbierała podpisy za karą śmierci
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3551362.html

Mam co najmniej powazne wątpliwości do do zasadności wprowadzanai kary śmierci. I nie chodzi nawet o to że cała UE dawno ten pomysł zarzuciła, wystarczy chwilę nad tym pomyśleć samemu (przepraszam tych czytajacych, dla których jest to oczywiste - często piszę nawet oczywiste rzeczy, po to żeby mieć je ładniej w głowie poukładane).

Można się spierać czy kara śmierci może odstraszyć potencjalnych przestępców od popełnienia przestępstwa, ale jest to ślizganie się po powierzchni. "Kara" śmierci to w moim postrzeganiu nie jest tak na prawdę kara. To zemsta i pójście na łatwiznę.

Funkcja "prewencyjna" kary śmierci jest o tyle złudna, że stara się odwołać do logiki uczynek-konsekwencja u osób u których ta logika w oczywisty sposób nie funkcjonuje. Bo jeżeli rozpatrzymy na przykład karę śmierci za zabicie innego człowieka, to pamiętajmy, że zabijają albo osoby w skrajnych stanach emocjonalnych albo też osoby (z braku innego osłowa) socjopatyczne, dla których żadna umowa społeczna nie jest wiążąca. A więc osoby, które wyżej wspomnianej logiki raczej nie stosują. Włącznie z umową "jak zrobisz coś złego - to Cię ukarzemy" w każdej formie.

Kara śmierci nie ma też sensu kary jako konsekwencji działań. Karać można po to żeby ktoś poczuł konsekwencję swoich działań, żeby wiedział że zrobił źle i żeby swojego uczynku żałował. Czy trup może czegoś żałować? Nie mówiąc już o tym, czy trup może swoje uczynki odpokutować.

To wszystko to ledwie szkice głebszych przemyśleń, z których wyłania się prosty wniosek, że kara śmierci jest rozwiązaniem złym. I to wniosek do którego dochodzę z pozycji zdeklarowagego ateisty. Jak więc mam rozumieć popieranie kary śmierci przez osoby deklarujące się jako głęboko wierzące?

* w cudzusłowiu, bo jak się słucha co cipanowie mówią i ma choćby bladozielone pojęcie o tym czego nauczał J.Ch. to tego przymiotnika nie można w ich wypowiedziach traktować dosłownie.
 
1 , 2